Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 16 października. Imieniny: Ambrożego, Florentyny, Gawła
04/10/2018 - 16:20

Przyjedziemy do was z widłami! To już wojna z Gnojnikiem o "Sądeczankę"?

To u niego w gminie, nieopodal urzędu, ustawił się przy drodze do Brzeska sam minister Andrzej Adamczyk i apelował o porozumienie do samorządów blokujących budowę "Sądeczanki". To jego gmina ma na sobie piętno tej, najbardziej opornej w osiągnięciu kompromisu. Czy gotów jest ustąpić, czy też okopał się w swoim nieprzejednaniu.

Z wójtem gminy Gnojnik Sławomirem Paterkiem rozmawia Jagienka Michalik

To nie przypadek, że minister Adamczyk właśnie w Gnojniku apelował do samorządów o kompromis w sprawie wyboru ostatecznej trasy nowej drogi do Brzeska. Jesteście uważani za tych, z którymi najtrudniej się dogadać. Zakwestionowaliście wszystkich pięć wariantów.
-A skąd ma pani takie informacje?

Sam minister mówił, że to w Gnojniku  doszło do sytuacji mało spotykanej, gdzie zdanie wójta i rady gminy są "rozbieżne".
-Pan minister co najmniej minął się z prawdą. Nie chcę używać bardziej dosadnych słów. Ktoś musiał panu ministrowi przekazać takie nieprawdziwe informacje. Zebrał kandydatów na włodarzy i zrobił z tego wyborczy temat.

Wyborczy? Przecież  tu chodzi o budowę drogi, która ciągnie się od lat i dotyczy kilku samorządów.
-Podjąłem już pewne działania, żeby te stwierdzenia zostały sprostowane.

Kwestionuje pan to, co powiedział minister?
-
Odrzuciliśmy te warianty, bo każdy z nich zakłada wysiedlenie od kilkunastu do  kilkudziesięciu gospodarstw. Zaproponowaliśmy dwa własne, zaakceptowane również przez sąsiadujący z nami Czchów i Iwkową. Oba warianty  przedstawione przez naszą gminę są modyfikacją tych Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Pierwszy z nich, wschodni, prowadzi trasą, gdzie w ogóle nie ma domów, natomiast ten drugi, mniej dla nas korzystny - bo trzeba wysiedlić kilka gospodarstw - i tak jest lepszy od tego, co nam zaproponowali.

Mówicie, że nie zgadzacie się na wysiedlenia, ale nowych jezdni nie da się budować po samych bezdrożach. A tu chodzi o ludzkie życie. Na wąskiej i pełnej zakrętów drodze do Brzeska ciągle dochodzi do śmiertelnych wypadków. Za wyburzony dom można dostać odszkodowanie i wybudować nowy. Życia nie da się zwrócić. Generalna Dyrekcja zaproponowała pięć tras. Żadna wam nie odpowiada. Zaproponowaliście dwie własne i z tego już zrobiło się siedem. I tak właśnie mnożą się warianty wariantów.
-
Niech pani się dokładnie zapozna z tymi pięcioma, które nam zostały przedstawione. Bo pani zobaczyła tylko wierzchołek góry, a nie zna pani sedna sprawy. Jeśli pani przeanalizuje warianty Generalnej Dyrekcji i te przedstawione przez nas, które opracowywaliśmy wspólnie z referatem inwestycji i drogownictwa oraz radnymi, to wtedy możemy dyskutować. Bo to słowo przeciwko słowu.

Chce pan ze mną dyskutować na temat wariantów "Sądeczanki"? Już cała armia ludzi o tym dyskutuje. Generalna Dyrekcja zebrała blisko jedenaście tysięcy wniosków od mieszkańców tych miejscowości, gdzie mogłaby przebiegać nowa droga. Wyszło z tego dwadzieścia sześć wariantów. W sumie przeanalizowano tysiąc osiemset kilometrów trasy dla drogi, która ma mieć ich raptem pięćdziesiąt. Właśnie o to chodzi, że mieszkańcy Nowego Sącza już nie mogą zdzierżyć tych waszych dyskusji. W końcu przyjdą to was z widłami.
-
Niech przyjdą! Ja muszę dbać o to, żeby rozwiązania, które zostaną na zawsze, były z jak najmniejszą szkodą dla mieszkańców.

Ludzie w Nowym Sączu są wściekli. Przez takie gminy jak Gnojnik, żyjemy w komunikacyjnym getcie. Nie mamy szybszego dostępu do autostrady. Potrzebują tego ludzie, którzy chcą szybko dojechać do Krakowa. Potrzebują tego firmy, które z powodu korków ponoszą straty. Potrzebuje tego nasze miasto, które szerokim łukiem omijają inwestorzy, bo to komunikacyjna czarna dziura.
-Ta niemożność dogadania się też wynika z braku komunikacji. Nie jesteśmy właściwie informowani i traktowani, jeśli minister rozmawia  z nami za pośrednictwem mediów.

To dlaczego pan nie przyszedł na spotkanie z ministrem Adamczykiem?
-
Gdybym wiedział o tym spotkaniu, to bym przyszedł.

No niech pan nie mówi, że pan nie wiedział, że minister jest u pana w gminie. Konferencja była pod budynkiem urzędu.
-
Tak zostałem wychowany, że jak mnie nie proszą, to się nie pcham. Zaproszenia ani informacji o konferencji nie otrzymałem.

To może trzeba było nie unosić się honorem, tylko po prostu przyjść. Sprawa dotyczyła pana gminy, a teraz pan mówi, że minister rozmawia z panem za pośrednictwem mediów.
-
Chodzi o to, że taki sposób komunikowania się z naszą gminą, przez dziennikarzy,  nie zdarza się po raz pierwszy. Tak było też rok temu, podczas konferencji prasowej w Nowym Sączu. Wskazywano nas jako głównego winowajcę blokowania inwestycji, ale władz gminy nikt na nie zaprosił. Nie mogliśmy się odnieść do tych zarzutów. Wielokrotnie apelowałem do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad o to, żeby organizować robocze spotkania, żebyśmy mogli wspólnie podyskutować,  spokojnie usiąść, porozmawiać i poszukać rozwiązań, które będą do zaakceptowania dla wszystkich gmin.

A pan znowu o tych dyskusjach. Przecież od roku nic tylko wszyscy dyskutują na temat uzgodnienia ostatecznej trasy przebiegu nowej drogi do Brzeska. Dyskutuje Gnojnik, dyskutuje Czchów, dyskutuje Łososina i Iwkowa. No ile można na ten temat dyskutować i mnożyć trudności! Nowy Sącz potrzebuje tej drogi jak powietrza.
-
My przecież nie mówimy nie, bo nie i róbcie sobie co chcecie...

Tylko proponujecie kolejne warianty.
-
Nie kolejne warianty, tylko zmodyfikowane. Te zaproponowane przez nas rozważa Generalna Dyrekcja.

Tylko, że ten jeden z tych zmodyfikowanych wariantów nie pasuje z kolei Nowemu Wiśniczowi.
-Żeby oszczędzić przed wysiedleniem kilka gospodarstw, zaproponowaliśmy, żeby przesunąć trasę na niedużym odcinku,  do Chronowa, w gminie Nowy Wiśnicz. Tam jest kilka rozwalających się pustostanów i tamtędy mógłby iść nowy odcinek drogi. Niestety mieszkanka Chronowa, która ma tam winnice, nie zgadza się, żeby w pobliżu była jezdnia. Pani burmistrz Nowego Wiśnicza powiedziała, że ona nie pójdzie na żadne rozwiązanie, które będzie bliżej niż pół kilometra od granicy jej gminy.

Ale przecież  ktoś tu wreszcie musi ustąpić.
-
Ale  wy tam w Nowym Sączu też musicie zrozumieć mieszkańców mojej gminy. Zaproponowane przez Generalną Dyrekcję warianty nowej trasy biegną  przez tereny zurbanizowane. A u nas już dzieli gminę na pół droga krajowa 75. U nas też zginęło już kilkadziesiąt osób. Boimy się o nasze dzieci, bo szkoła w Gnojniku jest zlokalizowana przy „krajówce”. Dwie największe wsie Gnojnik i Uszew są podzielone na pół. My też tej drogi potrzebujemy, ale nie ze względu na poprawę komunikacji, tylko ze względu na bezpieczeństwo. Dlatego nie możemy sobie pozwolić na to, żeby kolejna droga dzieliła nasze wioski. Dlatego staramy się szukać rozwiązań, które będą najmniej negatywnie wpływać na lokalną społeczność. Z drugiej strony, mieszkańcy zresztą słusznie to mówią, dlaczego my mamy brać całe odium zła budowy nowej drogi.

To niech pan powie, jak wyjść z tej patowej dla wszystkich sytuacji.
-
Myśli pani, że my nie chcemy wyjść z tego pata? Chcemy, tylko nikt z nami nie rozmawia.

Przecież w Generalnej Dyrekcji mówią, że ciągle coś ze wszystkimi uzgadniają.
-
Na spotkaniu w styczniu usłyszeliśmy, że otrzymamy informację o dalszych działaniach w lutym, potem że w marcu, potem że w czerwcu. I tak czekamy. Mamy koniec września. A potem się naszą gminę piętnuje i mówi, że jesteśmy przeciw. A jak ludzie od nas jadą do Generalnej Dyrekcji, to oni ich odsyłają do wójta i mówią: jak sobie uzgodnicie, to tak będziecie mieli. A jak ja mam uzgadniać, przecież inwestorem nie jest gmina tylko Generalna Dyrekcja.

 Tu każdy tylko mówi, "to nie my, to oni ."
-
W tamtym roku zaprosiłem na spotkanie samorządowców z gmin, przez które miałaby przebiegać nowa droga. Ostatecznie burmistrz Brzeska zaproponował, żeby to się odbyło u niego. Spotkaliśmy się, ale nie wszyscy dotarli. Potem jeden z kolegów samorządowców w mocnych słowach wypowiedział się o tej inwestycji. Stwierdził, że tak naprawdę temat wpadł do "zamrażarki", a te wszystkie uzgodnienia, warianty służą tylko temu, żeby pokazać, że samorządy są przeciwne, a pieniądze pójdą na modernizację obecnej drogi.
-No, ale przecież minister zapewniał, że ta droga powstanie, tylko samorządy muszą się ze sobą dogadać... No i wróciliśmy do punktu wyjścia naszej rozmowy...

[email protected] fot. print screen You Tube

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.






Dziękujemy za przesłanie błędu