Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 18 października. Imieniny: Hanny, Klementyny, Łukasza
28/05/2018 - 08:00

Markowy rekreacyjny lans jak wyznacznik społecznego statusu? Kogo na to stać

Wypad w góry? To już nie tylko pasja. To też moda. Także na najdroższe markowe ciuchy. Bywa, że dla niektórych stają się wyznacznikiem społecznego statusu. Nie kupuje się ich w sieciówkach, ale w eleganckich outdoorowych sklepach, z cenami z najwyższej półki. Ile kosztuje taki lans. I kogo na to stać?

Z Piotrem Krygowskim, kierownikem sklepu górskiego rozmawia Jagienka Michalik

Stare jeansy, flanelowa koszula, rozciągnięty, wełniany sweter i rozczłapane buty… ten stereotyp górskiego turysty dawno odszedł już do lamusa. Teraz na szlaki zakradła się moda i ludzie, ubrani od stóp do głów w najdroższe, markowe ciuchy.

Rzeczywiście tak jest, ale na to składa się kilka czynników. Na pewno ludzie są bardziej świadomi tego, że czas można spędzić na świeżym powietrzu.  Powszechna stała się też dostępność do odpowiedniego wyposażenia, no i polski Kowalski ma coraz zasobniejszy portfel.  

I może oprócz zdrowego stylu życia uprawiać lans?

Kiedyś hasło „jadę w góry”, nie wiązało się z żadnym prestiżem, czymś, czym można się chwalić. Dziś jest to po prostu modne, a to jak wyglądamy nie tylko pokazuje, że o siebie dbamy. W pewnym sensie stało się wyznacznikiem społecznego statusu.

To prawie jak z samochodami. Im lepsza i droższa bryka, tym grubszy portfel jej właściciela. No i modele są przeróżne. U pana w sklepie wszystko jest z górnej półki.  Kogo stać na takie rzeczy?

Raczej tych, którzy zarabiają więcej niż średnią krajową.

Ile podczas zakupów zostawiają u pana pieniędzy najzamożniejsi?

 Bywa, że nawet ponad dziesięć tysięcy złotych. Pojawiają się klienci, którzy pracują w dużych firmach, na wysokich stanowiskach.  Przychodzą i mówią, że chcą mieć najlepszy sprzęt na wyjazd integracyjny w góry.

….w których nigdy wcześniej nie byli.

Takich  klientów jest coraz więcej, trzeba więc ich kompletnie wyposażyć.

No to, skompletujmy ten sprzęt.

To między innymi kurtka i spodnie sofshellowe, plecak, buty, bielizna termoaktywna, skarpety, kijki trekkingowe… wszystko razem może kosztować nawet kilkanaście tysięcy złotych.

Utarło się, że to, co drogie, jest lepsze. Czy rzeczywiście płaci się za jakość, czy może jednak za znaczek i za wygląd? Przecież takie wyposażenie można skompletować za niewielkie pieniądze w sieciówce, albo po prostu w dyskoncie.

Dyskonty wbrew pozorom robią kawał dobrej roboty dla markowych sklepów.  Po te produkty często sięgają osoby, które wcześniej nie miały styczności ze sportową czy turystyczną odzieżą.  W markecie kupują swój pierwszy produkt, a po jakimś czasie stwierdzają, że chcą mieć kolejny. Ida na jedną, drugą wycieczkę, spotykają się z ludźmi, którzy mają markowe ubrania i potem trafiają do nas.

Porozmawiajmy o tej jakości, za którą ma się kryć wysoki komfort. Weźmy pod lupę syntetyki. Niezależnie od półki cenowej ubrania sportowe produkowane są przeważnie w azjatyckich szwalniach. Różnicę na pierwszy rzut oka trudno też dostrzec w składzie materiałów. Są wykonane z poliestru.  Mieszanki tworzyw sztucznych w różnych proporcjach na metce za 50 i 250 złotych robią różnicę?

Oczywiście można kupić koszulkę za 50 złotych, a można kupić za 200 złotych.  Ale jeśli mówimy o produkcie poliestrowym, to od samego surowca ważniejszy jest sposób jego obróbki. Wynika to z różnych technologii produkcji takiej odzieży. Ważne jest to, czy są zszywane czy też laminowane. Bywa, że na ostateczną cenę produktu wpływa doszycie dodatkowej kieszonki, obniżenie wagi zamka czy dodanie elementu odblaskowego. To niby drobiazgi, ale w czasie użytkowania zaczyna się dostrzegać, że jakiś szew jest trochę za gruby, że lepiej, gdyby go nie było. Wybiera się produkt lepszy, spełniający określone warunki.

Majątek można wydać nie tylko na ciuchy. Także na buty. Trzeba ich mieć co najmniej kilka par. 

Jest ich całe mnóstwo. Inną konstrukcję mają buty wspinaczkowe, inną do biegania po asfalcie, inną do biegania w terenie górskim.  Każdy z nich ma inną podeszwę, inną mieszankę gumy, inaczej jest też skonstruowany system wiązania. W przypadku butów turystycznych są niższe i wyższe, takie które bardziej będą się sprawdzać w okresie wiosny czy lata. Inne są modele przeznaczone do turystyki zimowej, cieplejsze, z lepszą izolacji. Przy wyborze tego produktu chodzi o skupienie się na konkretnej aktywności.  Ceny uzależnione są od modelu. Mogą dochodzić do tysiąca złotych. 

 Każdy, kto na dobre wkręci się w uprawianie sportu, lubi gadżety. Jakie są teraz w modzie?

W tym roku jest na przykład moda na czapki z daszkiem, tak zwane truckerki, na saszetki w formie pasów biodrowych lub zakładanych na ramię. Hitem są pulsometry, które w tej chwili są już właściwie komputerami na nadgarstku, informującymi o wysokości, na jakiej jesteśmy, o tym, jak zmienia się ciśnienie, rysują nam trasę wycieczki. Powodzeniem cieszą się też wszelkiego rodzaju maty samopompujące do spania czy kamelbaki.

Na koniec naszej rozmowy zróbmy listę na full wypas. Skompletujmy turystyczne wyposażenie składające się z tego, co jest najdroższe na sklepowych spółkach w outdorowym sklepie.  Zacznijmy od rzeczy „najtańszych”.

Za 150 złotych można kupić camelbak o pojemności 2 litrów, tyle samo zapłacimy za parę skarpet, w takiej cenie są też majtki. Droższy jest już biustonosz, 200 złotych.  Za spodnie goreteksowe, o najlepszej membranie wodoodpornej, trzeba zapłacić 2,5 tys. Za buty biegowe, terenowe, 700 złotych, za buty do chodzenia po górach, całoroczne, do użytku tatrzańskiego, około 1 tys. złotych. Do tego jeszcze okulary, 400 złotych, czapka z daszkiem za 100 złotych. Buffy można kupić za 60 złotych, czapki polarowe lub wełniane za  150. Tyle samo zapłacimy za rękawiczki. Kurtka górska, na poziomie tatrzańskim, to koszt 1 tys. złotych. No i jeszcze softshell za 700 złotych i plecak weekendowy za 400 złotych.

Wychodzi na full drogo. Blisko 8 tysięcy złotych.

Z tym wyposażeniem się w sprzęt do turystyki jest trochę tak, jak z pierwszym własnym mieszkaniem. Jeśli chcesz się umeblować od zera , musisz kupić sporo rzeczy, ale gdy się już przeprowadzasz, nakłady są dużo mniejsze.

[email protected] fot. JM

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.






Dziękujemy za przesłanie błędu