Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 14 grudnia. Imieniny: Alfreda, Izydora, Zoriny
06/10/2018 - 12:15

Stracił w dzieciństwie matkę w wypadku, teraz sam przyczynił się do tragedii

Słowacy nie mają litości nad szaleńcami w luksusowych autach, którzy na Słowacji, w Dolnym Kubinie po wąskiej szosie bez pobocza, doprowadzili do tragicznego wypadku, w którym Zginął 57-letni Słowak, a jego żona i syn trafili do szpitala. Media piszą też o 27-letnim kierowcy żółtego ferrari. Jego życie jest naznaczone osobistą tragedią.

Tragiczny w skutkach wypadek, do którego w Dolnym Kubinie doprowadzili trzej Polacy, którzy na wąskiej drodze urządzili sobie wyścig, odbił się na Słowacji szerokim echem. Jak pisze natemat.pl, media poszły na ostro i pokazały twarze sprawców na łamach opublikowane pod tym linkiem.

Słowacki portal Tnoviny ujawnia szczegóły z życia Adama, 27-letniego kierowcy żółtego ferrari i syna poznańskiego przedsiębiorcy. Okazuje się, że jako dziecko w wypadku samochodowym stracił matkę. Teraz sam przyczynił się do tragedii na drodze.

Czytaj też Trzej Polacy w luksusowych autach urządzili na Słowacji wyścig ze śmiercią

Prokuratura chciała, żeby do aresztu trafili wszyscy Polacy. Ostatecznie słowacki sąd zdecydował, że w areszcie pozostanie tylko 42-letni przedsiębiorca z Gdyni  Marcin L,  który kierował porsche. To on zderzył się z fabią, co doprowadziło 57-letniego Słowaka do śmierci. Żona i syn zmarłego w drodze do szpitala kierowcy, zostali ranni.  

Kierujący ferrari Adam SZ. opuścił celę po uiszczeniu kaucji wpłaconej przez przybraną rodzicielkę, która zaadoptowała go kilkanaście lat temu. Trzeci z zatrzymanych Polaków wyszedł na wolność bez żadnego poręczenia. To 26-letni bloger motoryzacyjny Łukasz K., który był jednym z organizatorów wyjazdu na Słowację. To on prowadził mercedesa, który jako pierwszy zaczął ciąg niebezpiecznych manewrów.

Przypomnijmy, że Polacy ścigali się na drodze prowadzącej z Dolnego Kubina w stronę polskiej granicy.

Na udostępnionym w sieci przez słowacką policję nagraniu widać, jak lewym pasem pędzą trzy luksusowe auta. Pierwszy w szaleńczym wyścigu wysunął się mercedes, który na ciągłej linii wyprzedził jadący przed nim samochód. Potem rozegrał się dramat. Porsche uderzył w jadące przed nim ferrari, którego kierowca zwolnił i wrócił na swój pas. Prowadzący porsche nie zdołał już tego zrobić i zderzył się czołowo z jadącą z naprzeciwka skodą fabią

Słowak, który zginął w wypadku nie miał żadnych szans na uniknięcie zderzenia. Na jednym pasie był wyprzedzany samochód, na środku ferrari, w które uderzyło porsche. Droga w tym miejscu była z obu stron ograniczona barierami.

[email protected] fot.słowacka policja

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.






Dziękujemy za przesłanie błędu