Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 17 października. Imieniny: Antonii, Ignacego, Wiktora
przewiń w dół
Data Publikacji: 
10/10/2017 - 10:10

Gołkowice Dolne: Wymachiwał bronią, bo zabili mu kolegę?


Gdy dowiedział się, że jego dobry kolega nie żyje, wziął atrapę broni i wymachiwał nią stojąc na rondzie w Gołkowicach Dolnych. Mężczyźnie grozi nawet do 5 lat więzienia.

Kilka dni temu pisaliśmy na łamach portalu „Sądeczanin” o 47-letnim mężczyźnie, którego ciało znaleziono 27 września w pobliżu stacji paliw w Gołkowicach Dolnych. Obecnie prokuratura czeka na wyniki badań sekcyjnych, które dadzą odpowiedź na pytanie - co było przyczyną jego śmierci?

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że mężczyzna razem ze swoimi kolegami już od kilku dni urządzał sobie libacje alkoholowe. Prawdopodobnie 47-latek zatruł się alkoholem, który niewykluczone, że pochodził z nielegalnych źródeł. 

Zobacz także: Tragedia w Gołkowicach Dolnych: Co zabiło mężczyznę? Zatruty alkohol czy koledzy?

Na drugi dzień (28 września) policjanci otrzymali zgłoszenie, że na rondzie w Gołkowicach stoi mężczyzna, który trzyma w ręku przedmiot przypominający broń. Co skłoniło go do takiego czynu?

- Mężczyzna, którego ciało znaleziono w pobliżu stacji, to był jego dobry kolega. Gdy 33-latek dowiedział się, że nie żyje, to wpadł w szał, bo myślał, że zamordowała grupa mężczyzn, która już od dawna grasowała po Gołkowicach, a która teraz jest oskarżona o zabójstwo Bartłomieja Waligóry. Ta akcja z bronią to był jego sposób odwetu. Działał pod wpływem emocji – mówi mieszkaniec Gołkowic Dolnych.

Mężczyzna zachowywał się agresywnie wobec policjantów, a jeden z funkcjonariuszy został ranny. Po przebadaniu 33-latka alkomatem okazało się, że ma on 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu.

Zobacz także: Zamordowali, ciało zbezcześcili, a zwłoki zakopali w ziemi. Czy musiało dojść do tragedii w Gołkowicach?

- Mężczyźnie został przedstawiony zarzut stosowania przemocy, w celu zmuszenia funkcjonariuszy do zaniechania czynności służbowej i spowodowanie obrażeń ciała u jednego z nich– tłumaczy Jarosław Łukacz, prokurator rejonowy.

33-latek został przesłuchany i zastosowano wobec niego dozór policyjny z zakazem opuszczania kraju. Grozi mu od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Przedmiot, który trzymał w ręku przypominał pistolet. Okazało się jednak, że jest to jedynie atrapa, z której nie było możliwości wystrzału.

RG [email protected] Fot. RG


Katalog firm Sądeczanin.info - tu znajdziesz firmy Sądecczyzny




Komentarze Facebook

Miesięcznik Sądeczanin sierpień 2017