Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 18 marca. Imieniny: Edwarda, Narcyza, Zbysława
10/12/2018 - 05:25

Dlaczego spłonął pensjonat w Krzyżówce. Prokurator już to wie

Czy to mogło to być podpalenie, zwarcie instancji elektrycznej, a może zaprószenie ognia w kominku? Dlaczego spłonął pensjonat Gawęckówka w Krzyżówce pod Krynicą? Na te pytania odpowiedzi szukali śledczy, którzy razem z biegłym dokonali oględzin pogorzeliska.

Na pogorzelisku razem z biegłym pracowali policjanci. Oględziny miały dać odpowiedź na pytanie czy przyczyną pożaru mogła być jakaś usterka, nieumyślne zaprószenie ognia, na przykład z kominka, który był w pensjonacie czy też może podpalenie. Wyniki badań trafiły już do prokuratury.

Czytaj też To był dramatyczny wyścig z czasem. Pożar pensjonatu w Krzyżówce[FILM][ZDJĘCIA]

- Z opinii biegłego wynika, że najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru była awaria instalacji elektrycznej, co mogło doprowadzić do zwarcia. - mówi szef Prokuratury Rejonowej w Nowym Sączu Jarosław Łukacz. - Wykluczony został udział osób trzecich czyli podpalenie  

Pojawiły się spekulacje, że instancję elektryczną mogły przegryźć kuny, co doprowadzało do zwarcia. Ile w tym prawdy? - pytamy.  

- Nie można wykluczyć przypadkowego działanie obecnych w budynku zwierząt - przyznaje prokurator.

Co dalej? Właścicielkę pensjonatu czekają teraz korowody z ubezpieczycielem, który będzie sprawdzał, czy nie doszło do zaniedbań związanych ze stanem instalacji elekrtycznej. To będzie już przedmiotem zupełnie osobnego, tak zwanego szkodowego postępowania.

Jeśli nawet formalności uda się szybko załatwić i tak kwota odszkodowania nie pokryje strat. Stary, drewniany  pensjonat, który Natalia Gawęcka kilka lat temu kupiła i wyremontowała za pieniądze z kredytu, był ubezpieczony na najniższą stawkę, bo właścicielka była ciągle na dorobku. Jeśli w ogóle dostanie odszkodowanie, to tylko za same mury.

Czytaj też Natalia nie ma już nic. Pożar pensjonatu zamienił jej życie w zgliszcza [WIDEO]

Przypomnijmy, że pożar wybuchł tydzień temu, w sobotę po czternastej. Przez kilka godzin z ogniem walczyło blisko osiemdziesięciu strażaków z jednostek zawodowych i ochotniczych. Na miejscu było dwadzieścia wozów strażackich. Kiedy pokazała się ogień, w pensjonacie nie było gości, tylko właściciele i obsługa. W sumie sześć osób. Wszyscy w porę opuścili budynek. Na szczęście nikt nie ucierpiał.

[email protected] fot. Jm

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji






Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin marzec 2019 roku