Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 21 lutego. Imieniny: Eleonory, Lenki, Kiejstuta
09/02/2018 - 23:50

Zwykłe i niezwykłe herby sądeckiego rycerstwa. Są wśród nich Stary Koń, Strzemię i Gryf

Przez stulecia najważniejszym znakiem świadczącym o przynależności do uprzywilejowanego stanu rycerskiego - a później szlacheckiego - był herb. W średniowieczu posiadał go każdy ród rycerski i potem po swoich rycerskich przodkach dziedziczyła herby szlachta. Miejscem narodzin herbów rycerskich była zachodnia Europa, skąd wraz z innymi elementami kultury rycerskiej przybyły one i do Polski.

Herb rodu rycerskiego Czarnych Jeleni Herb rodu rycerskiego Czarnych Jeleni.

Herbem Janina, przedstawiającym „w polu czerwonym tarczę srebrną”, posługiwały się m.in. rodziny Gabańskich (z Gabania, dziś zwanego Gaboniem, Stronia oraz Bilska koło Łososiny Dolnej) oraz Wierzbiętów (z Joniny, dawniej zwanej Janiną i Przyszowej). Według Jana Długosza tym herbem pieczętował się również zagadkowy rycerz Piotr Wydżga z Czorsztyna, jednak obecnie historycy raczej nie przyjmują tego poglądu. 

W Łukowicy, Adamowej Woli (tj. dzisiejszej Jadamwoli) i Bilsku zamieszkiwali Jastrzębce. Był to ród już w średniowieczu mocno rozrodzony i rozsiedlony w zasadzie w całej Polsce. Herb, którym się Jastrzębce posługiwali występował w licznych odmianach i co ciekawe w godle wcale nie miał wspomnianego drapieżnego ptaka, ale podkowę, zazwyczaj srebrną „na opak z takimże krzyżem kawalerskim pośrodku”. Sam ptak jastrząb występował natomiast w klejnocie, a więc w ozdobnej figurze wieńczącej hełm heraldyczny. 

Mieliśmy poza tym w średniowiecznej Sądecczyźnie rody rycerskie innym herbów, które zbudowały tu mniejsze majątki lub tylko krótko miały tu dobra. Nie znaczy to jednak, że nie włożyły często jakiegoś istotnego wkładu w rozwój kulturowy i gospodarczy naszego regionu. Wspomnijmy choćby Niesobiów (fundatorów kościoła w Zbyszycach), Odrowążów (należeli do tego rodu Pieniążkowie, dziedzice Krużlowej i fundatorzy krużlowskiego kościoła), Ostojów (z tego rodu pochodził europejskiej sławy alchemik Michał Sędziwój z Łukowicy), Ośmiorogów (podtrzymywali oni i rozwijali kult św. Świerada w Tropiu oraz wybudować mieli zamek Tropsztyn), 

Był też ród Sulimczyków (do tego właśnie rodu należał Zawisza Czarny), czy wreszcie Toporów (herbem Topór pieczętował się pierwszy znany właściciel Wielogłów, Wielopola i Zabełcza, a także rodzina Ryterskich - długoletnich dzierżawców Rytra i okolic, fundatorów kościoła w Czarnym Potoku koło Łącka). Z punktu widzenia heraldyki warto natomiast zwrócić uwagę na dwa jeszcze rody: Czarnych Jeleni i Lubowlitów Ogniwów

Pierwsi z nich zamieszkiwali północne pogranicze ziemi sądeckiej. Ich siedziby stanowiły wsie: Dobrociesz, Drużków Pusty, Kąty, Łęki, Wojakowa, Porąbka Iwkowska, Będzieszyna i Wiatrowice (dziś to część Tropia; tu zamieszkiwała szlachecka rodzina Wiktorów). Być może należeli oni do pochodzącego z Wielkopolski i rozsiedlonego w innych rejonach kraju rodu herbu Jeleń (zwanego z czasem częściej Brochwiczem). Bliższe przyjrzenie się herbowi sądeckich Jeleni wskazuje jednak, że mamy tu raczej do czynienia z dwoma różnymi rodami (i taką opinię wyraził niemal wiek temu Stanisław Kozierowski). 

Wiadomo, że ci „właściwi” Jelenie Brochwicze posługiwali się herbem, który Bartosz Paprocki opisywał w XVI w. jako „w polu białym czerwony jeleń”. W przypadku naszych sądeckich Jeleni tego rodzaju osobnego opisu nie mamy, jednak nazwa, z jaką ród pojawia się w źródłach, wskazuje, że barwa wizerunku w ich herbie była nietypowa, inna niż powszechnie używana. Ponadto zawołanie wielkopolskich Jeleni – Niałek (od nazwy ich rodowej wsi) – było inne, aniżeli sądeckich, którzy posługiwali się proklamą Opole. Wygląda więc na to, że Czarni Jelenie stanowili lokalny odrębny ród. Zresztą interesującą sprawą jest geneza tychże sądeckich Jeleni, jednak to już temat na osobne rozważania. 

Przybliżony przypuszczalny wygląd herbu OgniowoPrzybliżony przypuszczalny wygląd herbu Ogniowo

Jeśli zaś chodzi o drugi z wymienionych tu rodów – posługujący się herbem Ogniwo i zawołaniem Lubowla – to wspominając o nim zahaczamy o ogromną dyskusję, jaka przetoczyła się w minionych latach w nauce. Sprawcą jej był jeszcze w XIX w. Franciszek Piekosiński, który będąc swoją drogą uczonym wybitnym, popełnił błąd, uznając Ogniwów za ważny i dawny ród, od którego pochodzić miała wielka liczba polskich familii rycerskich. Późniejsi badacze dowiedli, że w istocie jego rola była daleko mniejsza i stanowił on w zasadzie ród drobny, o znaczeniu najwyżej lokalnym. Co jednak dla nas ciekawe, jak wskazują źródła, był on związany przede wszystkim z ziemią sądecką. 

Niestety z rodem Lubowlitów i ich herbem związana jest też cała masa zagadek i niejasności. Zanikł on już w XVI w. (jego ostatni członkowie „przeszli” do innych rodów) i nie mamy zbyt wielu pewnych źródeł do jego dziejów, a nawet do końca nie znamy wyglądu herbu. Generalnie potrafimy powiedzieć tyle, że zasadniczy element jego godła stanowiło ogniwo łańcucha lub pierścień z zaćwieczonym krzyżykiem. Barw herbu w ogóle nie znamy. 

Zawołanie Lubowla z kolei badacze łączą zazwyczaj ze spiską miejscowością o tej nazwie (a więc najbliższym nam dziś słowackim miastem Starą Ľubovňą). W XIII w. położona była ona w granicach ziemi sądeckiej i najpewniej w jej okolicy posiadali dobra przodkowie rodu Ogniwów (a pewnie i sama Lubowla do nich należała). 

Tak przynajmniej możemy przypuszczać, gdyż z niewątpliwymi Lubowlitami spotykamy się w Sądecczyźnie dopiero pod sam koniec XIV w. (w 1397 r.). Swoje dobra posiadali na pograniczu z powiatem czchowskim – w większości tych miejscowości, w których dziedziczyli Czarni Jelenie. Poza tym mieli majątki w południowej okolicy Krakowa (m.in. w Swoszowicach). Nie jest więc do końca jasne, czy pochodzili z Sądecczyzny, jednak ich zawołanie i fakt posiadania tu licznych dóbr na to wskazują. 

Tak więc mielibyśmy w średniowiecznej ziemi sądeckiej trzy lokalne odrębne rody rycerskie: Gryfitów – Gładyszów, Czarnych Jeleni i Lubowlitów Ogniwów. Każdy z nich używał nietypowego herbu i każdy prezentuje się ze źródeł jako szczególnie związany z Sądecczyzną. Oczywiście każdy owiany jest też mgiełką rozmaitych tajemnic, których może nigdy nie uda się wyjaśnić. Jednak to nawet, co już wiemy, pozwala nam dostrzec kolejny element, jaki niegdyś mieszkańcy ziemi sądeckiej wnieśli do dorobku kulturowego naszego kraju, tym samym pozostawiając i ślad w kulturze rycerskiej całej średniowiecznej Europy. 

Sławomir Wróblewski 

Materiał jest częścią cyklu o rycerskich rodach Sądecczyzny, regularnie prezentowanego przez autora na łamach miesięcznika "Sądeczanin".

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu

SĄDECZANIN ROKU 2018