Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 15 sierpnia. Imieniny: Marii, napoleona, Stelii
09/02/2018 - 23:50

Zwykłe i niezwykłe herby sądeckiego rycerstwa. Są wśród nich Stary Koń, Strzemię i Gryf

Przez stulecia najważniejszym znakiem świadczącym o przynależności do uprzywilejowanego stanu rycerskiego - a później szlacheckiego - był herb. W średniowieczu posiadał go każdy ród rycerski i potem po swoich rycerskich przodkach dziedziczyła herby szlachta. Miejscem narodzin herbów rycerskich była zachodnia Europa, skąd wraz z innymi elementami kultury rycerskiej przybyły one i do Polski.

Herb Stary Koń

Herb Stary koń, przedstawiony z wszystkimi elementami - hełmem, labrami i głową kozła w klejnocie 

Polskie rycerstwo w pewien sposób zmodyfikowało jednak przyjętą kulturową nowinkę; o ile bowiem na zachodzie zasadniczo herb był znakiem niepowtarzalnym rodziny rycerskiej, o tyle w naszym kraju tego samego herbu używało zazwyczaj wiele rodzin, należących do jednego rodu heraldycznego. 

Ponadto elementem charakterystycznym dla polskiej heraldyki było tzw. zawołanie, a więc element werbalny herbu. Było ono nawet starsze niż znak graficzny i wywodzi się z czasów początku państwowości polskiej lub nawet jeszcze z okresu plemiennego. Prawdopodobnie zawołanie stanowiło pierwotnie hasło, którym członkowie rodu zwoływali się i porozumiewali w boju. 

Bywało, że poszczególne rodziny w rodzie używającym jednego herbu nie były z sobą nawet spokrewnione, choć wbrew temu, jak jeszcze niedawno w nauce przyjmowano, przypadki takie nie były zbyt częste. Najnowsze badania historyków wskazują, że zazwyczaj rodziny w obrębie rodu łączyło jednak pochodzenie od wspólnego przodka, a więc herb był mimo wszystko świadectwem jakiegoś – choćby bardzo dalekiego – pokrewieństwa między używającymi je osobami. 

W średniowiecznej ziemi sądeckiej, u zamieszkującego tu rycerstwa, spotykamy się z ponad trzydziestką różnych herbów, a więc i tyleż rejestrujemy tu rodów heraldycznych. Większość z nich to rody - a zatem i herby - znane także z innych okolic Małopolski, czy też z dalszych rejonów kraju, ale jest też grupa lokalnych odmienności heraldycznych. Największe i najtrwalsze majątki w Sądecczyźnie w wiekach średnich zbudowały zaś rody pieczętujące się herbami Stary Koń, Strzemię i Gryf. 

Do pierwszego z wymienionych rodów należały takie rodziny jak Wielogłowscy (z Wielogłów), Wielopolscy (z Wielopola i Zabełcza), Chebdowie (z Tropia i Tęgoborzy), Omełtowie, zwani też Zawadzkimi (z Kamionki Małej i Zawady) czy Nawojowscy (z Nawojowej). W herbie, jakim się posługiwali widniał – powtórzmy za Józefem Szymańskim – „w polu czerwonym koń srebrny z naściółką czarną”. To właśnie od przedstawiciela rodu Starych Koni, Mikołaja Wielopolskiego wywodzi się znana z późniejszych dziejów Rzeczpospolitej, nosząca to nazwisko rodzina magnacka. 

Rodziny rycerskie posługujące się herbem Strzemię zaliczały się do dwóch różnych wspólnot krewniaczych. Jedna z nich posługiwała się zawołaniem Ławszowa, druga – Zaroże. Używany przez nie herb różnił się nieznacznie – Ławszowici posiadali w godle (tu znów i dalej także uciekać będziemy się do opisu Profesora Szymańskiego) „w polu czerwonym strzemię złote”, natomiast Zaroszyce – mieli jeszcze „gwiazdę sześciopromienną nad nim zaćwieczoną” (z tym że barwy ich herbu pozostają nieznane). 

Zamieszkujący średniowieczną Sądecczyznę Strzemieńczycy Ławszowici to m.in. rodziny: Jeżowskich (z Jeżowa), Wojnarowskich (z Wojnarowej), Jasieńskich (z Jasiennej), Korzeńskich (z Korzennej), Szalowskich (z Szalowej) oraz Trzecieskich (z Trzycierza). Wśród Zaroszyców możemy wymienić rodzinę Krystyna z Wyżyc (XIV-wiecznego chorążego sandomierskiego i krakowskiego), który wśród swych licznych dóbr posiadał także trzy wsie w ziemi sądeckiej (Michalczową, Męcinę i Kłodne). Być może herbem Strzemię Zaroże pieczętowali się też XIII-wieczni sądeccy kasztelanowie Wydżga i Gedka oraz XIV-wieczny starosta Wydżga; w ich przypadku sprawa jest jednak bardzo niepewna. 

Herb DArłowaHerb Darłowa; należało ono w XIV w. do rodu Święców i w herbie zachował się element ich godła - Rybogryf.

Co do Gryfitów, to znowuż wymienić możemy kilka arcyważnych dla naszego regionu postaci i rodzin: XIII-wiecznego wojewodę krakowskiego Teodora – fundatora klasztoru cystersów w Ludźmierzu, XIV-wiecznego podkoniuszego Gedkę z Giedczyc (i Gródka nad Dunajcem), Rożenów (z Rożnowa), Trestków (z Trestczyna – zamku, którego ślady dziś ciężko odnaleźć, a który wznosił się niegdyś na terenie dzisiejszego osiedla Berdechów koło Bobowej), Bobowskich (z Bobowej), Marcinkowskich (z Marcinkowic i Chomranic), Chronowskich (wywodzących się z Chronowa koło Czchowa, ale od końca XV w. zamieszkałych również w mieście Nowym Sączu i z czasem silnie wtopionych w sądecką społeczność miejską), czy wreszcie Gładyszów (z Szymbarku). 

Herb, jakim posługiwali się Gryfici, to oczywiście mityczny ptak gryf – o ciele lwa oraz głowie, skrzydłach i przednich nogach orła. Dokładnie rzecz ujmując był to „w polu czerwonym gryf srebrny wspięty, dziób, język i szpony złote”. Taki wizerunek w godle posiadała przynajmniej większość z wymienionych rodzin. Był wśród nich jednak wyjątek – pierwsza z naszych sądeckich osobliwości – mianowicie Gładysze. W herbie tej rodziny gryf wyglądał bowiem inaczej. Gdy w 1419 r. Mikołaj Gładysz podawał wygląd swego herbu, opisał go jako czarnego gryfa z ogonem jesiotrzym. Ponadto inne było jego zawołanie; u Gryfitów zasadniczo brzmiało ono Świeboda, ale Mikołaj podał je jako „Pobędzie”. 

Odmienność godła może nas o tyle nie dziwić, że Gładysze nie byli spokrewnieni z resztą Gryfitów; stanowią oni typowy przykład rodziny, która niejako „podpięła się” pod istniejący już ród rycerski. Pochodzili bowiem z szeregów nowosądeckiego mieszczaństwa, a pierwszym rycerzem w rodzinie był prawdopodobnie Paweł Gładysz, określony w dokumencie opatrzonym datą 1359 r. jako „rycerz pasowany”. Król Kazimierz Wielki nadał mu wówczas, w uznaniu zasług, rozległe dobra ziemskie nad rzeką Ropą, gdzie potem potomkowie Pawła zbudowali swój wspaniały majątek, z siedzibą we dworze szymbarskim. 

Na uwagę zasługuje wszakże pewien fakt związany z herbem Gładyszów. Otóż, jak wynika z opisu Mikołaja, widniejący na nim wizerunek musiał być bardzo zbliżony lub wręcz taki sam, jak wizerunek w godle pomorskiego możnowładczego rodu Święców – znanych szerzej z konfliktu z Władysławem Łokietkiem i układów z margrabiami brandenburskimi. Pieczętowali się oni tzw. Rybogryfem, czyli właśnie gryfem z ogonem rybim. 

Nie wiadomo z jakiego powodu Gładysze przyjęli za swój herb taką właśnie formę Gryfa; chyba że nie tyle przyjęli, ale posiadali taki herb już wcześniej – jeszcze zanim Paweł uzyskał godność rycerską. Zdaniem zmarłego przed kilku laty wybitnego niemieckiego mediewisty Arno Borsta pochodzili bowiem Gładysze z Niemiec, z okolic Naumburga. Wywodzili się - według tegoż badacza - od tamtejszej drobnorycerskiej rodziny von Gladitz, z miejscowości Gladitz koło Zeitz na południu dzisiejszego landu Saksonia-Anhalt.

Jej przedstawiciele w XIII w. przybyć mieli przez Śląsk do Małopolski, wraz z szerszą falą osadniczą idącą wówczas na ziemie polskie z Niemiec. Być może więc rybogryf stanowił pierwotnie herb tej właśnie rodziny? Niestety brak nam tu dowodów źródłowych i w gruncie rzeczy zagadka pochodzenia Gładyszów oraz ich dziwnego herbu pozostaje nie wyjaśniona. 

Wracając tymczasem do ważniejszych rodów rycerskich średniowiecznej Sądecczyzny, wymienić możemy tu ich jeszcze kilka. I tak na pograniczu ziemi sądeckiej i powiatu szczyrzyckiego swoje dobra posiadali Drużynici – kilka rodzin posługujących się herbem Drużyna, przedstawiającym „w polu czerwonym krzywaśń srebrną w prawo”. Według starodawnych poglądów ród ten spokrewniony był ze Szreniawitami, których herb różnił się nieznacznie, gdyż posiadał jeszcze na krzywaśni zaćwieczony krzyżyk. Dwudziestowieczni badacze opowiedzieli się za brakiem związku między tymi dwoma rodami, jednak – co ciekawe – ostatnio pojawiły się znowu głosy, że coś tu może jednak jest na rzeczy (sugestię taką wyraziła Renata Trawka, autorka monografii rodziny Kmitów herbu Szreniawa). 

Do rodu Drużynitów należała m.in. rodzina Słupskich (ze Słupi), której powstanie zawdzięcza Limanowa, a w rękach ich bardzo bliskich krewnych znajdowała się wieś Żeleźnikowa (początkowo nie podzielona na Wielką i Małą). Z kolei herbem Szreniawa pieczętowali się Kurowscy, którzy w XV w. przejściowo weszli w posiadanie klucza rożnowskiego. 

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.



Dziękujemy za przesłanie błędu