Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 26 kwietnia. Imieniny: Marii, Marzeny, Ryszarda
20/10/2018 - 11:25

Dobra książka. Sądeczanin poleca. M. Urbanek "Wieniawa. Szwoleżer na Pegazie" 6

Nadchodziły inne czasy. Czasy czołgów, samolotów i bomby atomowej. Coraz mniej było w nich miejsca dla ułanów i koni. Kiedy Wieniawa mówił o kawalerii, na pewno nie wyobrażał sobie, że będzie to kiedykolwiek możliwe.

W 1935 roku został skierowany na kolejny kurs doszkalający dla wyższych dowódców, na którym Marian Romeyko wykładał o nowoczesnym lotnictwie.

„Ten podówczas 54-letni srebrnowłosy Wieniawa – wspominał – w życiu wojskowym dowódca dywizji kawalerii, zmieniał swój mundur generalski na granatowy mundurek 12-letniego żaka z figlarnym spojrzeniem, z psotliwymi zamiarami. Tak też i zachowywał się na generalskiej ławie szkolnej: rozsypywał pluskiewki na krzesłach innych ekscelencji, smarował czarnym proszkiem ich stoły, w szatni spinał guzikami ich płaszcze. Gdy figiel się udał, gdy któryś z generałów znienacka podskakiwał i chwytał się z krzykiem za tyłek, Wieniawa zanosił się śmiechem, pobudzając do życia szanowny zespół. Bawiło to wszystkich, śmiali się i nikt mu tego nie brał za złe; bo był to Wieniawa”.

Te żarty i śmich miały wkrótce zamienić się w rozpacz. 12 maja 1935 roku zmarł marszałek Józef Piłsudski. Bolesław Długoszowski należał do tych nielicznych osób, które obok lekarzy i żony były przy śmierci Marszałka. Był świadkiem, jak lekarze wyjmowali Piłsudskiemu serce i mózg, by zgodnie z testamentem jedno przewieźć do Wilna, drugie oddać uczonym do badań. W dzień po śmierci Marszałka prezydent Mościcki uczynił Wieniawę swym pełnomocnikiem do rozmów z metropolitą krakowskim arcybiskupem Adamem Sapiehą w sprawie pochówku Józefa Piłsudskiego na Wawelu. Obawiano się, że krewki książę Sapieha może nie chcieć wpuścić do katedry ciała człowieka, który kilkanaście lat wcześniej wyrzekł się wiary katolickiej dla wyznania ewangelicko-augsburskiego. I nie pomoże nawet fakt, że ostatecznie do katolicyzmu wrócił.

Generałowa Irena Rómmel pisała, że tuż po śmierci Piłsudskiego Wieniawa i marszałek senatu Aleksander Prystor zjawili się u ewangelicko-augsburskiego kapelana Wojsk Polskich, pułkownika Feliksa Gloeha, prosząc, by nie robił trudności i nie przypominał zbyt głośno o konwersji Marszałka. Polska jest państwem katolickim, pogrzeb organizować będzie państwo, a więc nic nie powinno burzyć katolickiego charakteru pochówku. Pastor miał się zgodzić.

Generał Długoszowski i arcybiskup Sapieha uzgodnili, że trumna Marszałka zostanie tymczasowo umieszczona w krypcie Świętego Leonarda, ale docelowo trafi do specjalnie wybudowanej krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów. Plotka, która zwykle bywa atrakcyjniejsza niż prawda, głosiła, że Wieniawa osiągnął swoje, grożąc po prostu metropolicie rewolwerem. Tak na pewno nie było, ale łatwym partnerem do dyskusji biskup Sapieha nie był.

17 maja odbyła się pożegnalna defilada. Generał Bolesław Długoszowski prowadził kawalerię. Wieczorem pociąg z trumną Marszałka ustawioną na jarzącej się światłami platformie ruszył do Krakowa. Przy trumnie przez całą drogę oficerowie pełnili wartę honorową.

„Kiedy 18 maja 1935 roku na dworzec krakowski powoli wjeżdżał pociąg żałobny, przy trumnie Marszałka stał wyprostowany, z szablą na ramieniu, Wieniawa” – pisał Tadeusz Królikowski. „Obraz ten wywoływał skurcz wzruszenia w gardle i kto go widział, nie zdoła go zapomnieć”.

Wybór fragmentów MB, na podstawie: Mariusz Urbanek, Wieniawa Szwoleżer na Pegazie, Wydawnictwo Iskry 2015 r. 

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji






Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin marzec 2019 roku