Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 23 maja. Imieniny: Leoncjusza, Michała, Renaty
przewiń w dół
23/04/2018 - 11:55

Dobra książka. Sądeczanin poleca. Ewa Andrzejewska „Maryan. Powrót” (1)

Niezwykły malarz z Piekła rodem to po prostu Maryan. Malarz, którego prace wiszą w paryskim Centrum Pompidou i nowojorskim Museum of Modern Art. Bardzo często zdarza się, że znane osoby są zapomniane w swojej małej ojczyźnie. Taki właśnie był los Pinchasa Burnsteina z ulicy Żywieckiej. Jego rodzice nawet nie przypuszczali, że ich syn zrobi tak zawrotną karierę. Nie przypuszczali także, jaka będzie cena tej kariery oraz jak bardzo Pinchas zostanie zapomniany w mieście Sanz. Ewa Andrzejewska zabrała nas w podróż do przedwojennego Sącza i trudnej drogi Maryana do Nowego Jorku. Książka nominowana do tegorocznej, szóstej, edycji Nagrody im. ks. prof. Bolesława Kumora.

Bardzo często się zdarza, że znane osoby są zapomniane w swojej małej ojczyźnie. Taki właśnie był los Pinchasa Burnsteina z ulicy Żywieckiej. Jego rodzice (Gitla i Abracham Schindel), nawet nie przypuszczali, że ich syn zrobi tak zawrotną karierę. Nie przypuszczali także, jaka będzie cena tej kariery oraz jak bardzo Pinchas zostanie zapomniany w mieście Sanz. Autorka zabrała nas w podróż do przedwojennego Sącza i trudnej drogi Maryana do Nowego Jorku. Ścieżka jego życia została oznaczona wieloma traumatycznymi przeżyciami, które czytelnik dostrzega w tekście, podobnie jak na obrazach artysty.

Książka liczy 126 stron. Nie jest pozycją historyczną, stąd jej recenzja przynależy głównie znawcom literatury. Na pewno jest to kolejne ważne przypomnienie losów społeczności żydowskiej Nowego Sącza. Odkrycie Pinchasa Burnsteina przez Krzysztofa Bojarczuka ciągle pokazuje jak niewiele znamy przedwojennych mieszkańców miasta. Przecież wielu Żydów zostało uznanymi naukowcami, czy artystami. Maryan jest jedną z cegiełek w budowaniu tej zbiorowej pamięci na temat naszej przeszłości.   

W książce znajdujemy niezwykły biogram malarza. To nie tylko klasyczna forma, ale droga poszukiwania strzępów utraconego świata. Przemieszczamy się śladami malarza od Nowego Sącza po Stany Zjednoczone. Poniekąd ilustracją do tej podróży są zdjęcia przedwojennego Piekła czyli małej ojczyzny Maryana. Czuć w nich klimat międzywojennego Sącza, ubogiego i zapomnianego. Cenne są także zdjęcia samego artysty w nowojorskim mieszkaniu. Traumę przeżyć wojennych możemy odczytać w obrazach artysty.

Mariusz Szczygieł (dziennikarz, reportażysta, pisarz, laureat Europejskiej Nagrody Książkowej) nazwał tę książkę jedną z najlepszych publikacji 2017 r. Singer opisywał świat przed Holocaustem, Krall - po. Oboje genialnie. A mimo to Ewę Andrzejewską z Piekła w Nowym Sączu chce mi się czytać (…) Zaczyna od zera (w Nowym Sączu już nikt Maryana nie pamięta, a do tego wielu mieszkańców uważa, że jego sztuka jest miastu niepotrzebna), a kończy na... Nie, nie będę zdradzał, co Ewa z przyjaciółmi robi, aby odtworzyć jego życie, znaleźć jego bliskich w Ameryce - a przede wszystkim przywrócić go Nowemu Sączowi – pisał Szczygieł.

Łukasz Połomski - W książce „Maryan. Powrót” Ewa Andrzejewska opowiada tragiczne życie sądeczanina Pinchasa Burnsteina, znanego w świecie jako Maryan, malarza, którego prace wiszą w paryskim Centrum Pompidou i nowojorskim Museum of Modern Art. – pisze w formularzu zgłoszeniowym Krystyna Bratkowska. - Być może w Polsce nadal nic byśmy o nim nie wiedzieli, gdyby nie przypadkowe odkrycie Krzysztofa Bojarczuka i dociekliwość grupy sądeckich przyjaciół, z czasem zrzeszonych w Stowarzyszeniu „Maryan”. Ewa Andrzejewska pozwala czytelnikowi towarzyszyć sobie w tropieniu śladów życia Maryana, w przeszukiwaniu świadectw, w podróżach po miejscach, gdzie istniały obozy pracy, przez które przeszedł Pinchas Burnstein jako nastolatek, wreszcie w spotkaniu z mieszkającą w Nowym Jorku wdową po nim Anette. Po śmierci Anette Stowarzyszenie staje się depozytariuszem osobistych pamiątek po malarzu. W sądeckiej synagodze powstaje wystawa „Pokój Maryana”. Wszystko to opowiedziane jest przez Ewę Andrzejewską w taki sposób, że do ostatniej kropki trudno oderwać się od lektury.

Miniony rok zaznaczył się wieloma inicjatywami dążącymi do upamiętnienia chłopca z ulicy Żywieckiej. Mamy nadzieję, że to początek upamiętniania Artysty, że Maryan wróci już na  stałe do Nowego Sącza!