Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 16 grudnia. Imieniny: Albiny, Sebastiana, Zdzisławy
przewiń w dół
Data Publikacji: 
13/08/2017 - 16:25

Dobra książka na wakacje (6). Sądeczanin poleca „Idź własną drogą”

Masz ochotę przeczytać dobrą książkę? Polecamy "Idź własną drogą" - zapis rozmowy z Markiem Kamińskim.

- Radziłbym każdemu, żeby spełniał marzenia swoje, a nie cudze. I żeby kierował się sercem, intuicją, a nie rozumem - mówi Marek Kamiński. - Ten dzisiejszy świat, wpasowani w niego dorośli, uczą, że by decyzje podejmować racjonalnie, wszystko planować – szczególnie karierę, zarabianie pieniędzy. Nie dajmy się zwariować logice pieniądza i rozumu. Słońce, uśmiech i życie dostajemy gratis. Wiele rzeczy najważniejszych nie jest racjonalnych – miłość, wiara, nadzieja. Gdy się staje przed wyborami, należy się kierować sercem. Jeśli w życiu doszedłem do jakiejś prawdy – oto ona.

Zobacz także: Dobra książka na wakacje (5). Sądeczanin poleca „Idź własną drogą”

- W plecaku do nieba noszę ciszę, do której staram się wchodzić codziennie, by słuchać głosu Pana Boga w sobie, odczytywać Jego zamiary. Myślę, że on się z nami kontaktuje za pośrednictwem naszej intuicji.

- Bardzo lubię spotkania z czytelnikami. Są inspirujące. Ostatnio czytelniczka z Gdańska poprosiła mnie, bym jej wpisał w dedykacji zdanie, które zawarłem w książce: „Akceptacji tego, co przynosi życie, akceptacji tego, co przynosi droga.” Akceptacja nie oznacza bierności czy rezygnacji. Pogodzenie się z losem to nie rezygnacja ze swoich marzeń, ale zaduma nad tym, co wynika z każdego z doświadczeń, które nas spotykają, co z nimi zrobić, dokąd iść dalej. Akceptacja daje spokój i siłę - tłumaczy Kamiński.

Zobacz także: Dobra książka na wakacje (4). Sądeczanin poleca „Idź własną drogą”

- Niedawno ktoś zapytał, kiedy miałem największą satysfakcję z tego, co zrobiłem. (…)największa byłą po zdobyciu biegunów, bo czułem się wtedy jak Superman. Ale to był tylko moment. Z Camino jest inaczej. Ta satysfakcja jest rozłożona w czasie, ale wydaje mi się, że jest większa. Biegun jest ja cukierek, zajadamy go i jest super. A Camino to coś jak komunia w sakramencie małżeństwa – przyjmujemy ją i choć od razu nic nie czujemy, to jednak ona działa. To jest całkiem inny rodzaj przeżycia - dodaje.

- Kiedyś pasjonowałem się nihilizmem, wszystkim, co jest w kontrze do świata. Sens miały ekstremalne wyprawy, życie na krawędzi. Biegun albo śmierć. Naprawdę. Im byłem starszy, tym bardziej interesowało mnie przyglądanie się życiu, poznawanie siebie. Wyczyn, jakąś ekstremę porzucałem na rzecz poszukiwania harmonii, spokoju, dowiedzenia się czegoś o człowieku.

Zobacz także: Dobra książka na wakacje (3). Sądeczanin poleca „Idź własną drogą”

- Te wszystkie podróże, które pojawiały się nagle, były akceptacją życia jako przygody. Oczywiście nie akceptowałem wszystkiego, co mi przynosiło życie, ale te wyprawy akurat były zgodne z moją intuicją - opowiada Podróżnik.

- O mały włos nie wziąłem udziału w wyprawie, która była jedną z najtrudniejszych w historii i o której opowiadał film „Everest”. Ale poznałem Kasię i ona nie chciała, żebym poszedł.

Cytaty pochodzą z książki pt. „Idź własną drogą”, w której Joanna Podsadecka przeprowadza wywiad z Markiem Kamińskim, Wydawnictwo WAM, Kraków 2017






Komentarze Facebook