Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 15 grudnia. Imieniny: Celiny, Ireneusza, Niny
przewiń w dół
Data Publikacji: 
09/08/2017 - 10:10

Dobra książka na wakacje (2). Sądeczanin poleca „Idź własną drogą”

Masz ochotę przeczytać dobrą książkę? Polecamy "Idź własną drogą" - zapis rozmowy z Markiem Kamińskim.

- Szukałem pretekstu, by ruszyć w tę drogę. Wydawało mi się, że muszę znaleźć jakiś szczególny powód. Po latach poszukiwań znalazłem takie uzasadnienie. Camino jest osią Europy, a dwoma jej biegunami są: biegun wiary – grób świętego Jakuba, i biegun rozumu,czyli grób Immanuela Kanta – mówi Marek Kamiński. - Gdy znalazłem tę formę, wszystko się ułożyło. Usłyszałem historię o Paulu Bulgerinie, rycerzu z Pomorza, który w średniowieczu zabił swego brata, a potem wyruszył do Santiago odkupić swe winy. Doszedł do celu, ale nie znalazł spokoju. Pytał ludzi, czy jest jakieś duchowo ważniejsze miejsce. Powiedziano mu o Górze Chełmskiej, Nagiej Górze, gdzie objawiła się Matka Boża Trzykroć Przedziwna. Wybrał się tam. Okazało się, że to jest pięćset metrów od jego domu. Krzyknął: „ Do diabła! Przeszedłem cały świat, by się dowiedzieć, że to wyjątkowe miejsce jest obok mojego domu.” Ta historia jest metaforą życia.”

- Jestem filozofem, jestem racjonalny, posługuję się matematyką, fizyką, chemią, ale wierzę, że z jakiegoś powodu miałem spotkać na drodze ludzi, którzy zdawali się wcieleniem Chrystusa, szatana czy Jakuba. Bo Kerry, kobieta, która poczęstowała mnie na szlaku czekoladą, była dla mnie symbolicznym świętym Jakubem – wyjaśnia Kamiński.

Zobacz także: Dobra książka na wakacje (1) . Sądeczanin poleca „Idź własną drogą”

- Wyruszyłem w połowie marca, tak jak na biegun. Dwadzieścia lat po biegunach północnym i południowym szedłem do bieguna duchowego. (…) Fizycznie byłem dobrze przygotowany, psychicznie chyba gorzej. Założyłem sobie, że będę po drodze rozmawiał z ludźmi ( przecież znam niemiecki, hiszpański, francuski, włoski, angielski, japoński i rosyjski), będę uprawiał medytację, robił ćwiczenia duchowe, będę się wznosił wyżej i wyżej… Nawet nie zdążyłem się wznieść, a już spadłem z tego wyobrażenia. To było starcie ego na miazgę. Okazało się, że cały czas jest wyczerpujący marsz – po pięćdziesiąt kilometrów dziennie, przez znaczną część drogi nikt nie zamierza ze mną konwersować, jestem sam.

- Ta droga wiele rzeczy przewartościowuje. Ciężko się rozstać ze starym wyobrażeniem o życiu. To, do czego byliśmy bardzo przywiązani, na przykład, że trzeba zdobyć jakąś nagrodę, odnaleźć świętego Graala, okazuje się nie mieć większego sensu – przekonuje Kamiński. - Oczywiście, jak się zdarzy, to fajnie, ale nie ma sensu robić z tego celu życia. Ciężko przyznać, że w tym naszym pędzie po nagrody, splendory i rzeczy materialne nie mieliśmy racji. Do pewnych rzeczy się dojrzewa. Napotyka się subtelne znaki. Dopiero później się je interpretuje i widzi wyraźniej całość. Jak u Pawła z Tarsu: teraz widzimy niewyraźnie, dopiero w przyszłości zobaczymy wszystko w pełni. Ale nawet gdy jest niewyraźnie, krzywo jak w zwierciadle – coś można dostrzec. Gorzej, jeśli wszystko wydaje się nam oczywiste. To iluzja.

- Pielgrzym tym różni się od podróżnika, że jego droga jest drogą duchową. Ona jest ważniejsza. Dla podróżnika chyba istotniejsza jest rzeczywistość kulturowa, geograficzna. Choć na pewno w czasie takich wypraw ma miejsce introspekcja, podróż w głąb siebie.

Cytaty pochodzą z książki pt. „Idź własną drogą”, w której Joanna Podsadecka przeprowadza wywiad z Markiem Kamińskim, Wydawnictwo WAM, Kraków 2017

Fot. ilustracyjne Sądeczanin.info






Komentarze Facebook