Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 20 listopada. Imieniny: Anatola, Edyty, Rafała
przewiń w dół
Data Publikacji: 
14/09/2017 - 07:00

Dobra książka (4). Sądeczanin poleca:„Wiara, nadzieja i miłość w opowiadaniach, baśniach i przypowieściach”


Brat Tadeusz Ruciński FSC w książce „Wiara, nadzieja i miłość w opowiadaniach, baśniach i przypowieściach” snuje refleksje na temat tych wartości, które wyznaczają sens ludzkiego życia. Bo czyż łatwo żyć, nie ufając nikomu…? Jak poradzić sobie z problemami, nie mając nadziei…? W jaki sposób znaleźć radość życia czy podejmować trudne wyzwania, nie kochając…? Zachęcamy do podróży literackiej po baśniowych opowieściach, które być może okażą się cenną inspiracją w naszym życiu.

Mozolny trud pokonywania siebie

- Jest w człowieku taki bezwład, ociężałość… tylko popchnąć go i stoczy się po równi pochyłej… Ale jest też taki pęd w górę, chęć przekraczania siebie, pokonywania stromizn, zdobywania jakiegoś pogrążonego w chmurach swojego K2. W życiu wciąż jedno przeplata się z drugim. Ale ostatnio coraz częściej kusi (choćby w reklamach) łatwizna albo marazm. Ale tych pnących się w górę – nie tylko w Tatrach i w Himalajach – jest wciąż trochę i warto popatrzyć im w zapatrzone w szczyt oczy, by także za Nim (w sobie czy gdzieś tam w górze) zatęsknić.

- To były obce góry. Trzeba było zupełnie polegać na przewodniku. A ten był poważny i milczący. Obiecywał tylko cudowny widok z jakiegoś szczytu. Szliśmy jednak w coraz gęstszej mgle po coraz bardziej śliskich skalnych płytach ułożonych w stopnie, a potem po wykutych w skale schodach. Trudno było oddychać i na 2 metry nic nie było widać. Już parę razy ktoś się pośliznął… Chyba już ten i ów myślał o odwrocie. Jednak przewodnik szedł spokojnie na przodzie, spoglądając na nas – opowiada brat Tadeusz Ruciński.

- Pomyśleliśmy, że może chciał z nas zakpić, zmęczyć i niczego nie pokazać, prócz tej burej mgły. Ktoś odezwał się: „Kiedy będzie w końcu ostatni już stopień?”. Przewodnik zatrzymał się, uśmiechnął i powiedział: „Nie pytaj, kiedy będzie ostatni, bo nie dojdziesz. Pytaj, kiedy będzie ten pierwszy, po którym już nie trzeba się będzie wspinać, tylko się prawie pofrunie”. I ruszył dalej. Zaczęło lekko padać. Szliśmy już jak automaty. W pewnym momencie wyszliśmy ponad chmurę i ujrzeliśmy kilkadziesiąt szczytów w słońcu. I choć do naszego było jeszcze sporo drogi, to szło się już jak na skrzydłach. Obraz wspinaczki we mgle świetnie pasuje do trudu nauki, miłości, wiary, do osiągnięcia jakiejś doskonałości. Człowiek (albo dzieciak w człowieku) zbyt szybko teraz chce osiągnąć szczyt – łatwo, szybko i przyjemnie, by nawet nie cenić tego, co zdobył, co ujrzał, czego doświadczył, czego się nauczył w tej wspinaczce z innymi. I dlatego tak szybko zraża się, rozczarowuje, zawraca, zniechęca albo porzuca przewodnika, szukając takiego, co mu obieca „windę do nieba”. Takim jednak lepiej nie wierzyć. Do królestwa wiedzie dróżka wąska, stroma i we mgle… I dlatego tak mało jest życiowych himalaistów. A szczyty Bóg nadal maluje słońcem.

- Powiedz mi, za czym tęsknisz – w tej chwili, na przyszłość i na wieczność – a powiem ci, kim się staniesz…” – pyta brat Ruciński. - Za kilka minut idę ulicą, po której snują się od sklepu do sklepu jej rówieśnicy. Znudzone, nijakie spojrzenia, trochę bezcelowe ruchy dzieci przesytu i nadobfitości… Zagaduję jednego z nich, znanego ze szkoły: „Powiedz, za czym tęsknisz?”. Patrzy na mnie jak na manekina z wystawy, żuje chwilę gumę i stwierdza ospale: „Bo ja wiem… Za niczym… Coś się tam pewnie zdarzy… ale mi to lata…”.

- Przypominam sobie słowa Rabindranatha Tagore: „Świat przebiega po strunach ospałego serca, wygrywając muzykę smutku.” Czego braknie tym dzieciakom, które zdaje się, że mają wszystko? Jakiej tęsknoty? Ktoś kiedyś mówił mi, że współczuje tym, którzy nie wierzą w aniołów i nigdy nie chcieli zobaczyć jako dzieci krasnoludka, bo – jak mówią – ich nie można zobaczyć… Pomyślał, że oni już nigdy nie zobaczą nic, co porwałoby ich serce do nawet pierwszego, a nie siódmego nieba. I dodał: „Dzieci dziś zdają się być tak zgorzkniałe i znudzone, że obawiam się, iż wyrastają bez myśli i marzeń na ludzi niemających ani pokoju w duszy, ani ognia w sercu, ani chęci do życia, ani odwagi do poświęcenia go…”. Ale ja znam takich, którzy strasznie tęsknią i prawie wybiegają ku spełnieniu… Im na pewno pomogły anioły!

Cytaty pochodzą z książki: brat Tadeusz Ruciński FSC, Wiara, nadzieja i miłość w opowiadaniach, baśniach i przypowieściach, Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 2011.

I.S.

https://www.sadeczanin.info/rozmaitosci/listopadowy-miesiecznik-sadeczanin-juz-w-sklepach-i-kioskach




Komentarze Facebook