Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 23 listopada. Imieniny: Adeli, Felicyty, Klemensa
przewiń w dół
Data Publikacji: 
13/09/2017 - 09:25

Dobra książka (3). Sądeczanin poleca:„Wiara, nadzieja i miłość w opowiadaniach, baśniach i przypowieściach”


Brat Tadeusz Ruciński FSC w książce „Wiara, nadzieja i miłość w opowiadaniach, baśniach i przypowieściach” snuje refleksje na temat tych wartości, które wyznaczają sens ludzkiego życia. Bo czyż łatwo żyć, nie ufając nikomu…? Jak poradzić sobie z problemami, nie mając nadziei…? W jaki sposób znaleźć radość życia czy podejmować trudne wyzwania, nie kochając…? Zachęcamy do podróży literackiej po baśniowych opowieściach, które być może okażą się cenną inspiracją w naszym życiu.

Spotkania z ludźmi, a może z Bogiem…?

- Któż by pomyślał, jak wiele zależy od jakiegoś spotkania: atomów, genów, ludzi… Boga! Ot, choćby pierwsze spotkanie naszych rodziców… Z iluż z nich wyszło się jakby już kimś innym, rozpoczęło się coś całkiem nowego, nieprzewidzianego… A ileż było także spotkań przegapionych, zmarnowanych… Bo za mało było uwagi czy odwagi… A może i wiary, że był tam Ktoś niezauważony? – pyta brat Tadeusz Ruciński.

- Najważniejsze pytania zadają zwykle najmłodsi, lecz rzadko który dorosły traktuje je poważnie, z wyjątkiem niektórych, najstarszych… Ale coraz rzadziej jedni mogą spotkać drugich, choć są sobie coraz bardziej potrzebni. Ten mały zadawał pytania, które trafiały w jego rodziców jak groch o ścianę. A przecież pytał on o wieczność, o przypadek, o niewidzialność, o Boga… Ojciec bąknął tylko kiedyś, że do Boga to wiedzie długa droga, więc mały spakował któregoś popołudnia sporo ciastek, kilka soków i wyruszył w drogę, by spotkać Boga, Nikt mu jednak nie powiedział, jak ma Go rozpoznać. Minął kilka przecznic, wszedł do parku i usiadł na ławce, gdzie za chwilę przysiadła się jakaś siwiutka staruszka, przypatrując się wiewiórkom i gołębiom. Mały poczuł głód i pragnienie, więc wyciągnął ciastka i sok. Napotkał wtedy wzrok staruszki, więc poczęstował ją ciastkiem. Zaskoczył go jej wdzięczny i piękny uśmiech, że chcąc go ujrzeć ponownie, wyciągnął ku niej butelkę soku. Odwzajemniła się jeszcze ładniejszym uśmiechem. Nie odzywali się do siebie, tylko co jakiś czas jedli te ciastka, popijali sokiem i uśmiechali się do siebie, jakby o wiele lepiej rozumieli się bez słów. Tak minęło parę godzin, aż zaczęło się zmierzchać.

- Wstali prawie jednocześnie i ruszyli każde w swoją stronę. Ale po paru krokach mały odwrócił się, staruszka także… Wtedy on podbiegł do niej, uściskał ją bardzo czule, a ona odwzajemniła się i podarowała mu uśmiech, jakiego nigdy u nikogo nie widział. Gdy mały wrócił do domu, był tak uszczęśliwiony, że matka spytała, co takiego go spotkało. „Spotkałem Boga i jedliśmy razem ciastka – powiedział mały – nie przypuszczałem, że Bóg ma tak cudowny uśmiech, wiesz”?. Matka wzruszyła ramionami, nie wiedząc, co odpowiedzieć. Do swojego domu wróciła również staruszka, cała rozpromieniona. Syn, widząc, że wychodzi ona ostatnio codziennie, szukając jakby swojej ostatniej miłości i wracając coraz to smutniejsza, zapytał, któż ją dziś tak uszczęśliwił, że odmłodniała o kilka lat. „Wyobraź sobie, że spotkałam Boga i spędziliśmy całe popołudnie, jedząc ciastka i pijąc sok”. I nie dając sobie przerwać mocno zdumionemu, a bardziej jeszcze zaniepokojonemu synowi, dodała: „Tylko wiesz, że On jest o wiele młodszy niż się spodziewałam”.

„Ktokolwiek nas spotyka od Niego pochodzi
tak dokładnie zwyczajny, że nie wiemy o tym […]
czy byliśmy prawdziwi – sprawdził mimochodem.

Słowa te napisał ks. Jan Twardowski w wierszu „Spotkanie”, a mnie się bardzo głupio robi, że wciąż zapominam o tym… i dlatego chyba podczas moich spotkań tak mało się dzieje – konkluduje brat Ruciński – mimo porozumiewawczych, a w końcu zawiedzionych min aniołów.

- Pozbawić tajemnicy  świat, człowieka, zdarzenia, zjawiska… to odebrać jakby duszę, istotę, wartość, czyli uczynić pustymi, jałowymi, martwymi – dowodzi autor książki. - Człowieka można chyba poznać po jego stosunku do tajemnicy. Głupiec z niej drwi, profan ją depcze, barbarzyńca wściekle ją niszczy, odkrywca nią się zdumiewa, uczony z pasją usiłuje ją przeniknąć lub oswoić definicją, teorią czy mikroskopem… Wierzący ją adoruje, poeta dotyka jej najcelniejszym słowem, wróżbita udaje, że ją posiadł… Skandalista wydziera ją każdemu, ateista ją odrzuca, gaduła ją roznosi, wierny jej strzeże, dziecko przeczuwa ją i doświadcza prawie wszędzie. […].

-Trzeba powiedzieć, że teraz nie jest dobry czas dla tajemniczości, dla tajemnicy ani dla ludzi pełnych respektu dla niej Ilu nie dorasta do niej, ilu w nią w ogóle nie wnika, ilu odziera z niej wszystkich dookoła, a ilu po prostu  niszczy ją gdzie może, jakby z zemsty, że nie pojmuje jej lub że własnej się pozbyli lub sprofanowali, wcale przez to nie stając się kimś większym czy lepszym. Dlatego tak niewielu pojęłoby teraz myśl Blais’a Pascala: „Za wszystkim kryje się jakaś tajemnica; wszystko jest zasłoną, za którą kryje się Bóg.”

Cytaty pochodzą z książki: brat Tadeusz Ruciński FSC, Wiara, nadzieja i miłość w opowiadaniach, baśniach i przypowieściach, Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 2011.

https://www.sadeczanin.info/rozmaitosci/listopadowy-miesiecznik-sadeczanin-juz-w-sklepach-i-kioskach




Komentarze Facebook