Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 24 września. Imieniny: Dory, Gerarda, Maryny
przewiń w dół
Data Publikacji: 
11/09/2017 - 09:40

Dobra książka (1). Sądeczanin poleca:„Wiara, nadzieja i miłość w opowiadaniach, baśniach i przypowieściach”


Brat Tadeusz Ruciński FSC w książce „Wiara, nadzieja i miłość w opowiadaniach, baśniach i przypowieściach” snuje refleksje na temat tych wartości, które wyznaczają sens ludzkiego życia. Bo czyż łatwo żyć, nie ufając nikomu…? Jak poradzić sobie z problemami, nie mając nadziei…? W jaki sposób znaleźć radość życia czy podejmować trudne wyzwania, nie kochając…? Zachęcamy do podróży literackiej po baśniowych opowieściach, które być może okażą się cenną inspiracją w naszym życiu.

W poszukiwaniu prawdy i wartości

- Posłuchaj. Były sobie trzy siostry sieroty. Jedną z nich przegnano, drugą wyśmiano, a trzecią  najpierw przebrano, a potem zmarnowano… Tak mogłaby się zaczynać kolejna baśń czy przypowieść o wierze, nadziei i miłości – bynajmniej nie dawno temu, ale tu i teraz. Bo choć głównymi cnotami nowoczesności jest jakoby tolerancja, otwartość, postępowość, to te trzy boskie, nadal tułają się po dziwnym świecie. Może bardziej potrzebne  niż kiedyś. Owszem, nowocześni wierzą we wszystko, prócz Boga. Nadzieję jednak przepędza im rozpacz – co z tego, że czasem hałaśliwie roześmiana czy sięgająca po magię, ale wciąż beznadziejna. A miłość ubrano w tyle postępowych masek i przebrań, że brak prawdziwej staje się nie do zniesienia – pisze w swojej książce brat Tadeusz Ruciński. - Tak więc, jak baśniowi wędrowcy, wyruszamy na ich poszukiwanie, odsłaniając różne sztafaże, kurtyny, zamaskowania, których świat produkuje teraz tak wiele. Odkryte, odnalezione, powtórnie oswojone – przydadzą się na krętych, krzywych i dookolnych drogach tego świata, by nie przegapić ani nie stracić tego prawdziwego i wiecznego, gdzie wszystko zobaczymy twarzą w twarz. A owe trzy siostry staną się jedną.

- Coraz rzadziej zdarzają się żywe przyjaźnie między dojrzałymi i dojrzewającymi. Tracą na tym obie strony, zamykając się w coraz ciaśniejszych swoich widnokręgach – tłumaczy autor książki. - W wychowaniu, które staje się teraz hodowlą, zapomniano zarówno o duszy wychowanków, jak i wychowujących. O owym przebudzaniu duszy, wyzwalaniu jej z dusznej ciasnoty „chowania”, o otwieraniu jej na inne wymiary, swoiste „przestwory” rzeczywistości. Może stąd tyle nudy, poczucia bezsensu i wzajemnej niechęci do siebie? Z getta rówieśniczego nie wyprowadzi, nie wyzwoli nikogo rówieśnik. A dorosły nie otworzy oczu ani duszy młodych na inny wymiar, na inny ogląd świata, jeśli podobnie jak oni dusi duszę w tej samej popkulturze i telewizji.

- Jakoś znacząca tu (choć symbolicznie) zdaje się historia z dramatu „Zwiastowanie” Paula Claudela, dziejąca się w średniowieczu. Wiolena – jasnowłosa i niebieskooka dziewczyna o cudnie czystym głosie – śni o pełnym miłości życiu z narzeczonym Jakubem. Jednak odżywa w niej wspomnienie usiłowania gwałtu, którego próbował na niej dokonać Piotr, budowniczy katedr, który właśnie wrócił jako zbieg zarażony trądem, budząc lęk i odrazę. A ona, w odruchu współczucia, powitała go pocałunkiem w czoło, na znak przebaczenia. Jej siostra Mara, zazdrosna o Jakuba, widziała to i rozpowiedziała o całowaniu się ich obojga. Wkrótce wstrząśnięty tym Jakub zauważył oznaki trądu u narzeczonej. Wiolena musiała odejść i zamieszkać w górskiej grocie jako trędowata. Choroba powoli pozbawia ją urody, a nawet tych błękitnych oczu. A Mara wychodzi za mąż za Jakuba i rodzi mu piękną, czarnooką Aubenę. Jednak któregoś dnia znajduje dziecko martwe. Jakuba nie ma, więc mimo oporu sług, biegnie z dzieckiem do siostry, by żądać od niej modlitwy, wręcz cudu, bo przecież na coś muszą się przydać jej samotne modlitwy. Wiolena bierze ciało dziecka, wtula w siebie, owija złachmanionym płaszczem i słyszy, jak w pobliskim klasztorze mniszki śpiewają: „Dziecię nam się narodziło”. I wtedy w jej ramionach dziewczynka się porusza. Mara odbiera żywą już córeczkę, zdumiona cudem nie tylko przywrócenia jej do życia, ale i zmianą barwy jej oczu na błękitną. Jakby Wiolena stała się teraz matką duszy jej dziecka. Ten akt wypełnia jakby dziwne splątanie losu Wioleny z modlitwą Zwiastowania (Aniołem Pańskim).

- Może w rodzeniu się, dojrzewaniu, wyzwalaniu się spełnianiu duszy – sporą rolę mają swoiste zwiastowania? Dookreślania prawd o świecie, o życiu, o losie wchodzącego w nie człowieka? Wobec Maryi był to anioł, posłaniec Boży, a kto ma być wobec tyluż zamkniętych w swoich gettach, ciasnych widnokręgach, młodych ludzi pytających (lub już nie) o kształt i sens swojego losu, niezamkniętego przecież nudnego cielesnego błogostanu?

Cytaty pochodzą z książki: brat Tadeusz Ruciński FSC, Wiara, nadzieja i miłość w opowiadaniach, baśniach i przypowieściach, Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 2011.

I.S.


wrześniowy miesięcznik




Komentarze Facebook