Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 19 sierpnia. Imieniny: Emilii, Julinana, Konstancji
21/05/2018 - 17:10

Właściciel Fakro chce razem z wojskiem budować most na Dunajcu

Ruch samochodowy na moście kolejowym, szynobus, który pojedzie przez miasto i specjalne pasy na jezdni dla busów, takie pomysły na rozwiązanie komunikacyjnego chaosu po zniknięciu mostu heleńskiego, pojawiły się podczas pospolitego ruszenia wójtów, sołtysów i przedsiębiorców zwołanego w sądeckim magistracie. Wszystkich przebił jednak zamiar Ryszarda Florka, który razem z wojskiem chce budować tymczasową przeprawę.

Komunikacyjny kryzys, jaki w Nowym Sączu i na drogach dojazdowych do miasta wywołał brak mostu heleńskieg, to szansa na odbudowę transportu kolejowego i utworzenie jednolitego systemu organizacji ruchu. Ten pomysł forsowany przez kolejarzy i posła Arkadiusza Mularczyka zgodnie poparli wójtowie i sołtysi gmin Sądecczyzny, którzy stawili się na zwołanym przez  parlamentarzystę spotkaniu z udziałem dyrektora małopolskiego oddziału Kolei Regionalnych Andrzeja Siemiańskiego i Andrzeja Cebuli i Tadeusza Kluski z Komitetu Obrony Połączeń Kolejowych oraz prezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Andrzeja Górskiego.  

Czytaj też Chcieli nas ratować przed korkami. Wójt Chełmca wyrzucił ich za drzwi

  - Trzeba zintegrować z miastem zsynchronizowany system  komunikacji kolejowej i autobusowej ze wspólnym biletem, co jest już z powodzeniem praktykowane w krakowskiej aglomeracji miejskiej i kolei podhalańskiej - powtarzali kolejarze i Mularczyk, a współgospodarz spotkania, wiceprezydent Nowego Sącza Wojciech Piech, przytaczał dane dowodzące sukcesu kursującego z Chełmca pociągu, zwanego przez wszystkich szynobusem, co ma być preludium do renesansu sądeckiej podmiejskiej kolei.

- Dziennie korzysta z niego dwanaście tysięcy osób i ta liczba wciąż rośnie. Dziś zostało uruchomione nowe połączenie ze Starego Sącza - mówił Piech.

Czy szynobus pojedzie przez miasto do dworca kolejowego? Takie rozwiązanie forsują Koleje Regionalne i okoliczne samorządy.

- Są już pociągi ze Starego do Nowego Sącza. Mówi się o tym, że puszczenie dodatkowego ruchu przez przejazdy kolejowe w środku miasta doprowadzi do skumulowania się korków. Ale może warto przetestować to rozwiązanie - przekonywał Andrzej Siemiński. - Być może możliwość dojazdu do dworca kolejowego sprawi, że część ludzi zrezygnuje z jazdy własnym samochodami. Teraz zmuszamy pasażerów do tego, żeby się przesiadali do autobusów. A ludzie- jak dowodzą badania - najbardziej nie lubią przesiadek.

Ryszard Małek radny z gminy Gródek nad Dunajcem, który na spotkaniu reprezentował też firmę przewozową Marpol zwrócił uwagę na to, że z rozmów na temat stworzenia zintegrowanego systemu komunikacji zostali  wykluczeni prywatni przewoźnicy z okolicznych miejscowości.

- Ten błąd rzeczywiście trzeba naprawić - przyznali zgodnie prezes sądeckiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Andrzej Górski i dyrektor małopolskiego oddziału Kolei Regionalnych, którzy zapewnili, że podejmą rozmowy z prywatnymi przewoźnikami na temat wspólnego biletu.

Przedsiębiorca  z Gródka nad Dunajcem proponował też doraźne rozwiązania.

- Dobrym pomysłem byłby specjalny pas dla busów. Zaproponowaliśmy, żeby taki pas na jezdni wytyczyć  na trasie ze Starego Sącza do Szałasu. To sprawdzone rozwiązanie na przykład w Krakowie.  Jeśli autobus zajedzie do Nowego Sącza szybciej niż auto, to ludzie zrezygnują z własnego transportu i zmniejszą się korki. To proste rozwiązanie, które można wprowadzić niemal natychmiast -argumentował Małek.

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.



Dziękujemy za przesłanie błędu