Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 19 sierpnia. Imieniny: Emilii, Julinana, Konstancji
07/06/2018 - 17:55

Wietnamczycy i Filipińczycy przypuszczą szturm po pracę w Nowym Sączu?

Ukraińcy nie są już w stanie zapełnić luki na polskim rynku. Brak rąk do pracy doskwiera też sądeckim firmom. Czy ten problem rozwiąże zmiana nastawienia rządu do imigrantów? Pozwolenia na pracę mają być wydawane na pięć lat, a na przykład Filipińczycy i Wietnamczycy w ogóle nie będą ich potrzebowali.

O tym, że łatwiej będzie w Polsce zatrudnić cudzoziemca pisze Dziennik Gazeta Prawna i podaje, że dobiegają końca negocjacje między resortami pracy, spraw wewnętrznych oraz inwestycji i rozwoju dotyczące strategii imigracyjnej. Jej częścią ma być nowelizacja ustawy o instytucjach rynku pracy.

Chodzi o instrumenty ułatwiające zatrudnienie przybyszów spoza Unii.  Rząd przymierza się do wydłużenia między innymi możliwość pracy na podstawie oświadczenia. Teraz obywatele sześciu państw byłego związku Radzieckiego mogą pracować w Polsce najdłużej sześć miesięcy.  Gdyby zmiany weszły w życie, będzie to rok - pisze dziennik.

- Niedobór rąk do pracy jest widoczny niemal w każdej branży. Nawet w niewielkich miastach, w których jeszcze niedawno było dwucyfrowe bezrobocie, zaczyna brakować chętnych" - powiedział gazecie wiceminister inwestycji i rozwoju Paweł Chorąży.

Tak jest również w Nowym Sączu. Rak do pracy brakuje między innymi W Konspolu. Sądecki potentat drobiowy posiłkuje się pracownikami nie tylko z Ukrainy, ale Take z Białorusi k Kirgizji. Prezes firmy Konrad Pazgan w wypowiedzi dla portalu spożywczego.pl przyznaje, że przedsiębiorstwo wolałoby zatrudniać Polaków, ale wobec braków kadrowych zmuszone jest sięgnąć po obcokrajowców.

Czytaj też Drób w Konspolu obrabiają Ukraińcy, Białorusini i Kirgizi

Zdaniem prezesa Konspolu rząd powinien, w większym stopniu niż do tej pory, ułatwiać ściąganie obcokrajowców do pracy w Polsce.

- Ci ludzie przyjeżdżają do Polski, gdzie pracują, płacą podatki, firmy, które ich zatrudniają, też płaca podatki, tak więc obopólna korzyść. Ci pracownicy też konsumują, kupują u nas, płacą VAT. Wielka Brytania, Irlandia i Niemcy też przyjęły kilka milionów ludzi i pokazało to tylko, że gospodarka im rośnie - dodaje szef spółki.

Czytaj też Ukrainka Katerena szuka szczęścia w Nowym Sączu: Nasz Zachód jest tutaj

W ocenie Pazgana należy się pogodzić z obecnością w Polsce imigrantów zarobkowych. Jak podkreśla, przez taką sytuacją na rynku pracy nie ma odwrotu.

I rzeczywiście, rząd planuje ułatwić wszystkim przybyszom spoza UE uzyskiwanie zezwoleń na pracę i wydłużyć czas ich obowiązywania. Obecnie są to najwyżej trzy lata, wkrótce może być nawet pięć. Ważne jest też to, że małżonek osoby, która ma zezwolenie na pracę, nie będzie musiał się starać o taki dokument - informuje „Gazeta Prawna”

Urzędnicy chcą także wydłużyć listę krajów, których obywatele podlegają łagodniejszej polityce migracyjnej.

Chodzi o państwa Azji Południowo-Wschodniej, np. Wietnam czy Filipiny. Mamy informacje od pracodawców, że osoby z tych krajów szybko aklimatyzują się w Polsce i dobrze się integrują - powiedział dziennikowi wiceminister Paweł Chorąży.

Celem nowej strategii jest nie tylko wypełnienie imigrantami coraz bardziej pogłębiającej się luki na rynku pracy. Politycy deklarują, że chcą, aby przybysze osiedlali się u nas, zakładali rodziny. I w taki sposób pomogli nam załatać dziurę demograficzną - podsumowuje gazeta.

[email protected] fot.archiwum

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.



Dziękujemy za przesłanie błędu