Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 24 września. Imieniny: Dory, Gerarda, Maryny
przewiń w dół
Data Publikacji: 
25/08/2017 - 15:45

Radni postanowili. Reklamowa szpetota ma zniknąć z ulic Nowego Sącza. Czy to się uda?


Wystarczy krótka runda po ulicach Nowego Sącza. Miasto wygląda jak jeden wielki słup ogłoszeniowy. Pal licho, jeśli reklamy są estetyczne. Częściej jednak są szpetne i zdezelowane. Ale z tym już koniec. W Nowym Sączu weszła w życie tak zwana uchwała krajobrazowa.

Wszystkie duże polskie miasta pracują nad swoimi kodeksami reklamowymi, które mają ograniczyć oszpecanie architektury i chaos w przestrzeni publicznej.  Taką możliwość daje im ustawa krajobrazowa.

O jak najszybsze przyjęcie uchwały zabiegała radna Platformy Obywatelskiej Dominika Marczuk.

- W Internecie pojawiła się bardzo aktywna grupa mieszkańców Nowego Sącza, która dokumentowała obwieszone reklamami miejsca, dowodząc, że szpecą miasto i szkodzą jego wizerunkowi. Dlatego dopytywałam się, kiedy stosowna uchwała w tej sprawie zostanie przyjęta.  

Radni uchwałę klepnęli w czerwcu.  Weszła w życie dwa tygodnie po ogłoszeniu w Dzienniku Urzędowym Województwa Małopolskiego.  Kiedy w mieście rozpoczną się generalne porządki i co to oznacza dla przedsiębiorców i właścicieli nieruchomości?  Gdzie i jakie reklamy będą mogli zawieszać?

Jeśli w mieście pojawią się nowe szyldy będą musiały być dostosowane do wymogów uchwały. Ile przedsiębiorcy mają czasu? Wszystko zależy od lokalizacji na terenie miasta. W grę wchodzą terminy od  jednego do trzech lat.

– W momencie uchwalenia przez Radę Miasta uchwały krajobrazowej, tracą moc zapisy w planach miejscowych dotyczące reklam. Od teraz, występując o pozwolenie na budowę reklamy inwestor musi ją dostosować do wymogów uchwały a nie planów miejscowych –tłumaczy rzecznik prasowy sadeckiego magistratu Krzysztof Witowski.

Wedle przepisów uchwały krajobrazowej tablice reklamowe, urządzenia reklamowe, szyldy oraz obiekty małej architektury i ogrodzenia powinny być tak projektowane i lokalizowane, aby wkomponowywały się w architekturę i najbliższe otoczenie.

Jak to będzie wyglądać w praktyce?

Nowy Sącz został podzielony na pięć obszarów. Najbardziej restrykcyjne zasady obejmują budynki w centrum miasta, które widnieją w rejestrze  zabytków. Reklamowego  chaosu  nie będzie też przy alejach Wolności i Batorego i przy klasztorze sióstr Niepokalanek. Generalne porządki czekają też okolice Parku Strzeleckiego i Sądeckiego Park Etnograficznego wraz Miasteczkiem Galicyjskim.

W tych miejscach nie będzie można lokować nie tylko wolnostojących szyldów, ale także tych na ogrodzeniach nieruchomości. Zabroniono też  umieszczania  szyldów zasłaniających drzwi i okna budynków czy detale architektoniczne budynków.  

Jeśli ktoś szyld chciałby powiesić, musi to zrobić najwyżej na wysokości parteru. Szyldy reklamowe muszą być przy tym w obrębie jednego budynku ujednolicone. Chodzi o ich rozmiary i kolorystykę.  Na jednym budynku może wisieć tylko jeden szyld lub logo firmy prowadzącej w nim działalność.

Decyzji miejskich rajców przyklaskują mieszkańcy Nowego Sącza, którzy porządki z reklamowym chaosem komentują na Facebooku.  

 - Może nareszcie zrobi ktoś porządek z tymi budami na maślanym rynku,bo raczej takie coś nie pasuje do krajobrazu starego miasta - pisze internauta.

- Popieram! Te reklamy to straszydła - komentuje inny.

Czy dzięki uchwale krajobrazowej rzeczywiście uda się uporządkować  miejską przestrzeń?

- Mam nadzieję, że te rozwiązania okażą się  skuteczne. Reklama reklamą.  Można promować swoje przedsiębiorstwo, ale to wszystko musi być estetyczne i nie może mieć agresywnego charakteru. Jeśli mądrze się do tego podejdzie, nikt na tym nie straci, a miasto nabierze lepszego wyglądu - mówi radna Dominika Marczuk.

Agnieszka Michalik, fot. A.M

Nowy Sącz szpecą reklamowe szyldy

Na ulicach Nowego Sącza jest mnóstwo reklamowych szyldów. Wkrótce maja zniknąć

wrześniowy miesięcznik




Komentarze Facebook