Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 21 stycznia. Imieniny: Agnieszki, Jarosława, Nory
przewiń w dół
Data Publikacji: 
09/01/2018 - 08:10

Drób w Konspolu obrabiają Ukraińcy, Białorusini i Kirgizi

W Konspolu brakuje rak do pracy. Sądecki potentat drobiowy posiłkuje się pracownikami ze Wschodu. Prezes firmy Konrad Pazdan przyznaje, że przedsiębiorstwo wolałoby zatrudniać Polaków, ale wobec braków kadrowych zmuszone jest sięgnąć po obcokrajowców.

Polskie firmy coraz dotkliwiej odczuwają brak pracowników. Z tym problemem musi się też mierzyć sądecki Konspol. Prezes spółki Konrad Pazgan, zapewnia, że w przedsiębiorstwie nie jest to jeszcze zjawisko na wielką skalę, ale trzeba sięgać po pracowników ze wschodu.

- Mamy stabilną kadrę, natomiast posiłkujemy się pracownikami z Białorusi, Ukrainy, Kirgistanu. Wolelibyśmy żeby to byli Polacy, ale jeżeli nie ma rąk do pracy, musimy jakoś sobie radzić - mówi Pazgan w rozmowie z serwisem portalspozywczy.pl

Zdaniem prezesa Konspolu rząd powinien, w większym stopniu niż do tej pory, ułatwiać ściąganie obcokrajowców do pracy w Polsce.

- Z Polski wyjechały dwa miliony osób, produkcja w Polsce rośnie, ktoś to musi produkować, a rząd powinien nam to ułatwiać. Akurat dzisiaj nie mogę złego słowa powiedzieć, bo nie mamy utrudnień w ściąganiu i zatrudnianiu nowych osób. Mogłoby to być łatwiejsze, bo ci ludzie przyjeżdżają do Polski, gdzie pracują, płacą podatki, firmy, które ich zatrudniają, też płaca podatki, tak więc obopólna korzyść. Ci pracownicy też konsumują, kupują u nas, płacą VAT. Wielka Brytania, Irlandia i Niemcy też przyjęły kilka milionów ludzi i pokazało to tylko, że gospodarka im rośnie - dodaje szef spółki.

Czytaj też Sądecki Newag stawia na spawaczy z Ukrainy

W ocenie Pazgana należy się pogodzić z obecnością w Polsce imigrantów zarobkowych. Jak podkreśla, przez taką sytuacją na rynku pracy nie ma odwrotu.

- Możemy narzekać, że nie podobają nam się imigranci, ale my też jesteśmy imigrantami w innych krajach. Oczywiście, w Polsce nie mamy aż tak rozbudowanego systemu socjalnego żeby ktoś przyjechał i nic nie robił przez cały rok pobierając zasiłek na wysokim poziomie, jak często w Niemczech czy w Holandii. I mam nadzieję, że tak nie będzie, bo to zniszczy przedsiębiorczość ludzi.

Czytaj też Ukrainka Katerena szuka szczęścia w Nowym Sączu: Nasz Zachód jest tutaj

W rozmowie z serwisem portalspozywczy.pl Konrad Pazgan mówi też o barierach w rozwoju branży drobiarskiej na krajowym rynku. To przede wszystkim protesty społeczne przeciwko budowie nowych ferm, które - co podkreśla -występują tylko w przypadku nowych lokalizacji.

- Tam, gdzie już mamy fermy, zdarza się, że tuż za naszym płotem powstają nowe domy, a nawet całe osiedla i nikt nie ma z tym żadnego problemu. Natomiast tam, gdzie nie mamy ferm, ludzie się boją i protestują, nawet gdy mieszkają kilka kilometrów od planowanej inwestycji i nie ma ona na nich żadnego wpływu. Niestety, nie możemy zgromadzić wszystkich ferm w jednym miejscu, ponieważ w razie wystąpienia ogniska ptasiej grypy, cały rejon zostaje zamknięty. Musimy zachować odległość 15-20 km ze względu na bioasekurację - tłumaczy prezes sadeckiego przedsiębiorstwa.

Konspol rozważa także budowę własnej wylęgarni, choć nie jest to priorytet dla firmy. Jak zdradza Pazgan firma już kupiła teren pod tę inwestycję.

[email protected] fot.Jm




Komentarze Facebook

Miesięcznik Sądeczanin styczeń 2018