Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 28 kwietnia. Imieniny: Bogny, Walerii, Witalisa
przewiń w dół
Data Publikacji: 
23/11/2016 - 16:10

Rzuciła pewną robotę i poszła w biznes. Daleko zaszła


Dwa lata temu wzięła sprawy w swoje ręce i założyła własną firmę. Poszło jej tak dobrze, że zgarnęła nagrodę od prezydenta Nowego Sącza w dorocznym konkursie „Mój sposób na biznes”. Mariola Kardacz, właścicielka firmy odzieżowej „Marka” zwyciężyła w kategorii „Debiut w biznesie”.

To debiut doceniony po dwóch latach budowania własnej firmy. Trudno w biznesie debiutować ?

Kiedy otwierałam firmę miałam w głowie plan, który chciałam realizować. I prawdę mówiąc, od samego początku wszystko szło po mojej myśli. W ciągu tych dwóch lat mogłam zbadać rynek i jego potrzeby. Teraz chcę realizować moje plany rozwojowe. Na razie moja firma jest mała. Dopiero teraz zatrudniłam jednego pracownika. Ale biznes się kręci i mam nadzieję, że z czasem będzie u mnie pracować więcej osób, Po dwóch latach jestem naprawdę zadowolona z efektu mojej ciężkiej pracy.

Żeby osiągnąć sukces w biznesie, trzeba do tego dojrzeć?

Ja zawsze kochałem szyć. To moja prawdziwa pasja. Pracowałam w firmie odzieżowej, więc wykonywałam swój zawód. Ale tam nie miałam możliwości realizacji moich własnych pomysłów. Jeśli pracuje się u kogoś, nie zawsze można rozwinąć skrzydła. Zaczęła mi w głowie krążyć myśl, że chyba najwyższy czas otworzyć w końcu coś swojego i to, co się lubi robić na własny rachunek.  

Bywa, że marzenia zderzają z szarą rzeczywistością. Najczęściej z pustą kieszenią. Jest pomysł na biznes, ale nie ma pieniędzy. Jak udało się pani wystartować?

Rzeczywiście, bez wsparcia finansowego rozkręcenie własnego biznesu jest trudne. Wiadomo, że najpierw we własny interes trzeba zainwestować. Skorzystałam więc z dofinansowania Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. To było dwadzieścia pięć tysięcy złotych. Na start wystarczyło.

Co pani kupiła za swoje pierwsze biznesowe pieniądze?

To były trzy krawieckie maszyny, zestaw komputerowy i z oprogramowaniem i duża maszyna, która pomaga przy produkcji odzieży z nadrukami.  

Pamięta pani ten moment, kiedy po raz pierwszy udało się sprzedać szyte przez siebie ubrania?

Oczywiście. Nigdy tego nie zapomnę. Dostałam zlecenie na uszycie strojów czirliderskich dla dziecięcej grupy z Nowego Sącza. Strojów było dużo, a jeszcze do tego musiałam się wykazać pomysłowością. To były trzy zestawy kompletów i dość krótki okres realizacji zlecenia. Ale udało się. Dzieci były bardzo zadowolone i ich trener który uszycie strojów zlecił, również.

Poszła pani zobaczyć swoje dzieło, żeby dostać wiatru w żagle?

Tak . Te stroje szyłam na mistrzostwa Polski zespołow czirliderskich, które odbyły się w Łącku. To było dla mnie niezapomniane przeżycie i super początek mojej firmy. Rzeczywiście dostałam wtedy wiatru w żagle.

Nie wszyscy mają odwagę, żeby prowadzić własny biznes. Ma pani dobre rady dla tych, którzy się wahają, nie wierzą w swój sukces?

Żeby być przedsiębiorcą, trzeba mieć w sobie odwagę, pracowitość i sumienność. Wszystko zależy od tego, jakie mamy oczekiwania związane z pracą. Jedni potrzebują stabilizacji i pewnie łatwiej ją osiągnąć, kiedy pracuje się u kogoś, a inni z kolei są gotowi do podjęcie ryzyka.

Tak jak pani.

Jestem takim typem człowieka, który się po prostu nie boi skoczyć na głęboką wodę.  To, co sobie wymarzę, to się spełnia.

Rozmawiała Agnieszka Michalik. Fot A.M

Mariola Kardacz





Komentarze Facebook