Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 20 lipca. Imieniny: Fryderyka, Małgorzaty, Seweryny
przewiń w dół
12/05/2018 - 21:30

Znachorzy z Sandecji zawiedli. Sądecki klub spadł na łeb z Ekstraklasy

Sandecja Nowy Sącz jako pierwsza drużyna w tym sezonie wypadła za burtę Ekstraklasy. To skutek sobotniej przegranej (0-1) z Cracovią. Zaklinacze rzeczywistości, znachorzy i magowie sportu z Kilińskiego i z ratusza twardo zderzyli się z realiami...

Grzegorz Haslik, prezes Sandecji

Grzegorz Haslik, prezes Sandecja SA
"Witamy znów w 1 Lidze"! Taki transparent mógłby się pojawić podczas kolejnego meczu Sandecji Nowy Sącz. Miotany konfliktami klub, który ekspresowo pozbył się trenera Mroczkowskiego - niewątpliwego architekta ubiegłorocznego awansu, po sobotnim meczu z Cracovią spadł z Ekstraklasy. Nie udało się zawodnikom, działaczom i nowemu trenerowi wyrwać z pasma porażek i remisów. Rozgrywki Sandecja zakończyła po 35 meczach z dorobkiem 32 punktów i stosunkiem zdobytych do straconych bramek 33:52.

Ten tekst zacząłem pisać jako informację, ale emocje przeważyły, znalazł się więc na blogu. Bo trudno w spokoju pisać o tak fatalnie zamrnowanej szansie, o tak spartolonym osiągnięciu zawodników. Tych twardych, zdeterminowanych, prawdziwych sportowców z pola, którzy gryźli trawę by dostać się do Ekstraklasy. Dostali się i w efekcie - poza odpowiedzialnością za wyniki na boisku - zostali obarczeni skutkami działań całej rzeszy pseudowujków sukcesu - działaczy, dyrektorów, prezesów i prezydentów.

To oni są grabarzami sukcesu klubu. Nie potrafili przewidzieć konsekwencji awansu, przez rok nie mogli dogadać się nawet w sprawie stadionu. Ale tak to jest w mieście pozbawionym prawdziwego gospodarza. Pozbawionym prezydenta, który byłby w stanie skoncentrować się na prawdziwych sportowych potrzebach miasta zamiast zachęcania do wykręcania krzesełek z trybun...

Sandecja z Cracovią w sobotę, z braku własnego i wynajmowanego boiska występowała w Mielcu w roli gospodarza. W pierwszej połowie zawodnicy z Nowego Sącza przeważali, ale... gola dla Cracovii zdobył - po uderzeniu głową - Helik. Jeszcze kilka razy krakowianie mieli niemal stuprocentową szansę na zdobycie gola, ale nic im z tego nie wyszło. Przed szansą na wyrównanie stanął na początku drugiej połowy Maciej Małkowski, ale uderzył tak, że żadnego kłopotu bramkarzowi nie sprawił.

Chęci Sandecji nie brakowało, może brakło szczęścia. Bliski wyrównania był Piszczek i Kolev, Z wolnego próbował wynik poprawić Danek... Co mówił po meczu Kazimierz Moskal, trener-grabarz ekstraklasowych ambicji Sandecji? Że nie tak sobie mecz o wszystko wyobrażał, że w pierwszej połowie Sandecja nie była w stanie zagrozić rywalowi... Okazji do rewanżu klub już nie dostanie... Poniżej wyniki naszej redakcyjnej sondy z 8 kwietnia:

Sandecja Nowy Sącz: Michał Gliwa - Aleksandru Benga, Dawid Szufryn, Patrik Mraz - Adrian Danek, Wojciech Trochim (46. Pawlo Ksionz), Grzegorz Baran (83. Jakub Bartosz), Damir Sovsic, Maciej Małkowski (66. Bartłomiej Dudzic) - Filip Piszczek, Aleksandyr Kolew.

Cracovia: Adam Wilk - Diego Ferraresso, Michał Helik, Ołeksij Dytiatjew, Michal Siplak - Daniel Pik (62. Antonini Czulina), Milan Dimun, Miroslav Covilo, Javi Hernandez, Sergei Zenjov (72. Nicolai Brock-Madsen) - Krzysztof Piątek (88. Sylwester Lusiusz).

[email protected]

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.



Dziękujemy za przesłanie błędu