Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 21 kwietnia. Imieniny: Jarosława, Konrada, Selmy
przewiń w dół
10/01/2018 - 15:40

Się rucham

(w myślach)

Myślę, że parę osób się na to moje pisanie felietonów zżyma. Nie ma się co tym cieszyć. Po co innym psuję humor? A czy przynajmniej ktoś się czegoś dowie z moich bazgroł? nauczy? Mam wątpliwości.

Ostatecznie nauczycielem przestałem być 14 lat temu. Świadomie, trochę też i wygodnie, mając ledwie 59 lat. Epoka, w której mi przyszło żyć, rozdeptała – czy ostatecznie? może nie, ale dość skutecznie – myśli o prawdzie, do której prowadzą uniwersytety, uczeni… a nauczyciele podążają tuż za nimi.

[Nawiasem: dzisiaj nie ma już słowa „uczony”. Do tego stopnia nie ma, że feministki nie używają dobrego słowa „uczona”, tylko kretyńskiego słowa „naukowczyni”. Brrr…]

Mówił Bauman: „prawodawcy” stali się tylko „tłumaczami” [Baumanowi poświęcony najnowszy „Znak”]. Dobre byłoby i to. Komu i co jednak tłumaczyć? Ba, jak bym wiedział „komu”, to może dostrzegłbym i „co” (lub odwrotnie).

Stoję wiec, durny Diogenes, szukając a to człowieka, a to idei, by ją zacząć tłumaczyć. Jak się komu tłumaczy, to się po drodze i samemu coś zrozumie. [Dlatego zostałem nauczycielem.] Ale niełatwo tu, ciężko tam. A skoro nie uczę, nie tłumaczę, to i nie rozwijam się.

A po co się tobie, Stary, rozwijać? (tak dumnie o sobie piszę wielką literą: „Stary”.) Toć duchy wzywają… Ale nie, póki życia, póki cię drażnią czy w Warszawie, czy nad Popradem, to się ruchaj. Ruch to, pono, zdrowie. A na pewno małe fale. Rzęsa wodna się rucha twoim ruchem. Żaby kumkają.

Się żyje.