Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 23 sierpnia. Imieniny: Apolinarego, Miły, Róży
przewiń w dół
Data Publikacji: 
31/07/2017 - 06:40

Pocałowałam maszynistę


wyznanie dziewczęce

Bardziej wiekowe, niż sam sołtys , jest ustalenie niemieckiego socjologa, Roberta Michelsa, z 1911 roku, które głosi, że w każda organizacja – demokratyczna lub wodzowska – przekształca się w oligarchię. Wydaje się, że nikt tej tezy nie podważył, a minęło z górą sto lat.

Oligarchią (bo nie jedynowładztwem, jak zwykle mówią obserwatorzy) jest PiS, w oligarchię też próbuje się przekształcić część Platformy. Owszem, zarówno wśród baronów, jak też wśród wicebaronów nastąpiły pewne przesunięcia, ale grupa Grzegorza Schetyny nie może skonsumować taktycznego sukcesu, bo Donald Tusk – choć dziś nie rozdaje kart – jednak ma większe niż cała reszta poparcie społeczne. Sprawę komplikuje niejasna kondycja Hanny Gronkiewicz-Waltz. Nie pomaga „straszne milczenie” gabinetu cieni. Pokolenie Rafała Trzaskowskiego (ur. 1972), Joanny Muchy (ur. 1976) i Borysa Budki (ur. 1978) powinno się jeszcze wzmocnić – ale to ono, nie „starzy”, musi przyjąć na siebie ciężar walki w następnych wyborach. A „starzy” też muszą wiosłować. Wiosłowanie dobrze robi baronom.

No, dobrze, wykazałem się erudycją z początku zeszłego wieku. Co dalej? Rozmawiam ze znajomą, też matura z czasów Gomułki (ohyda). Ona mówi: czuję się tak, jak ta dziewczyna, co pocałowała maszynistę i teraz biegnie obok pociągu, wagony ją mijają, a ona chciałaby pocałować jeszcze raz. Ale już ją minął wagon piąty, szósty…

No właśnie. Cywilizacja internetowa i nanomedyczna mnie mija (i was mija, kochani), bagna Luizjany wysychają, politycy się wygłupiają – a my stoimy z rozdziawioną gębą. Czasem zawołamy: „konstytucja…” – a ona odpływa jak Wenecja w wierszu Leopolda Staffa. Chyba już ten wiersz cytowałem niedawno, ale za chwilę będę w wieku Staffa, gdy wydał tomik „Wiklina”, więc mi wolno. Repetitio mater studiorum… kiedyś się mówiło. Dziś można być durniem wciąż na nowo.

To nie była aluzja do Adriana. Prędzej samoocena.

A teraz wiersz Staffa, kto ma chwilę na poezję:

Astrolog

Astrolog zamknął na klucz wieżę:
Poobcinał kometom ogony,
Wyrzucił oknem klepsydrę i czaszkę
I poszedł na maskaradę.

Tam spotkał jeźdźca czarnego,
Który rzekł: "Bracie,
Życie ubiegło mego konia.
Sprzedałem go w karczmie Cyganom.
Spłać swoje długi jego złotą uzdą "

Potem astrolog tańczył z dogaressą
I grał w kości z grubym kardynałem,
Zasztyletował czterech. Borgiów
I wypił rzekę małmazji.

Świt zastał go przy swędzie świecy.
Aby odczadzić ciężką głowę,
Zarzucił płaszcz na ramię
I mruknął: "Przejdźmy się na chwilę
Po Wiekach Średnich."

Nikt tam dla niego nie miał czasu,
Wszyscy byli bardzo zajęci:
Bertold proch właśnie wynajdywał,
Krzysztof na mapie szukał Ameryki...

Astrolog wrócił.
Mijając ogród i sadzawkę,
Chciał podpatrzyć Zuzannę w kąpieli,
Lecz dostrzegł tylko białego kucharza
I dziewkę; która przy kurniku
Oskubywała gęś na obiad.

Idąc w zadumie na mszę ranną,
Wstąpił do sklepu antykwarza,
Gdzie się zasiedział do wieczora.

Szukaj palety świętego Łukasza,
Pieść elzewiry i aldyny,
Owijaj w czarny jedwab skrzypce.

Wenecja, patrząc na laguny,
Odpływa z okrętami w dal.


Komentarze Facebook