Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 15 października. Imieniny: Jadwigi, Leonarda, Teresy
04/06/2018 - 17:40

Jest taka kraina

(a może gmina?)

Jest taka kraina (a może gmina?), gdzie rządzi od paru lat nowa ekipa. Trzeba powiedzieć, że „chłopcy” polubili ten wysiłek, ponoszony „dla dobra mieszkańców”. Jak by ich nazwać? „Stary”, „Młody” i „Ten Trzeci”? Można tak, można inaczej. Dlaczego „Ten Trzeci”? Ano, jak spojrzysz od tyłu na wieprza, to co widzisz? Półdupek z lewej, półdupek z prawej i między nimi ogonek. To właśnie ten trzeci.

Chodzą po zebraniach i straszą ludzi. Nałożyli prześcieradła, zamiast głów mają wydrążone dynie, w dyniach wyzwiska. Bełkocą, bredzą. Kto zadaje pytanie, przywalić pałą! Kto nie bije brawa, napluć mu w twarz.

A tak, mają pomocników. Co to jest za prawidło, że zawsze się przy takich dyniach zbierze kilku wielbicieli „mocnego człowieka”? „Mocnej władzy”? Durniów nie brakuje.

Ale nie bądźmy niesprawiedliwi. Tylko jedna grupa posłusznych to durnie. Ci nabiorą się na wszystko, na każde kłamstwo.

„- To ja, ja, ja… zrobiłem wam drogę / most / chodnik/ cokolwiek” – mówi taka władza, a kłamie bezczelnie i po wielokroć. Wiadomo, kłamstwo kilka razy powtórzone staje się prawdą – dla durnia.

I odwrotnie. Jeśli coś koncertowo spieprzyli, na przykład na rynku miasteczka, to „nie oni”.

„- Ja od początku mówiłem, że to głupota. Ale jakoś poszło… przeciwko mnie… ja chciałem inaczej”. – I znowu niejeden uwierzy takiemu głosowi z wydrążonej, więc głośnej dyni.

To o durniach. Ale są też inni, nie tacy głupi, są nie-durnie. To awangarda tego chamstwa, które w naszym narodku też (jak w każdym) istnieje i czeka na swoją godzinę. To ci, którzy kiedyś zasilali szeregi ZOMO. A raczej ich dzieci i wnuki. Ale też niektórzy neo-neo. Z domu wynieśli wrogość do rozumu, bo go na gumnie nie mieli. Na gumnie albo w miasteczkowym rynsztoku. Albo i w wielkim mieście (wszędzie są rynsztoki, były i przed naszą erą).

Z trudem te typy wytrzymują napominania księdza („bo może ten diabeł jednak istnieje”). Ale jak się urwą od konfesjonału, to dalejże… urągać Duchowi Świętemu, dawcy rozumu.

Nie umieją jeść widelcem, to używają łyżki w domu, a noża na zebraniach. Nie zawsze trzeba komuś napluć plwociną, czasem wystarczy pryskać wyzwiskami. Fałszywymi zarzutami. Znacie ich? Na pewno znacie. Ten wrzask.

A jeśli nie, to proszę: poznajcie się na nich. Poznacie ich po czynach, po ich agresji wobec kobiet chociażby. Po plwaniu.

Poznajcie się, Górale.