Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 19 lipca. Imieniny: Alfreny, Rufina, Wincentego
przewiń w dół
12/01/2018 - 11:05

Cham, jaki jest, każdy widzi

(czy na pewno?)

Ryszard Czarnecki, oby jego nazwisko zostało zapomniane, zachował się jak cham wobec europosłanki Róży Thun. Jeśli zachował się jak cham, to może nim jest?

Istnieje wielowiekowa tradycja, gdy chłopi (a podobno to oni pochodzili od Chama) podszywali się pod szlachtę. Liczne przykłady tego procederu przynosi „Liber chamorum” (Księga chamów), dzieło Waleriana Nekandy Trepki z XVII wieku.

Nie wiem, czy przodkowie Czarneckiego wywodzili się z rodziny szlacheckiej, czy z chłopskiej, to obojętne, dziś bowiem słowa „cham” używa się nie jako adresu społecznego, lecz jako opisu obyczaju jednostki, a po trosze i norm przez nią wyznawanych. „A bo chłop i ma coś z Piasta…” – te słowa otwierają epokę szlachectwa, wręczonego wszystkim chłopom. Zaś chamstwo…

Jednym chamskie zachowanie wcale się nie zdarza, innym – sporadycznie. Są i tacy, co z lubością posługują się chamstwem wobec osób czy to słabszych, czy – wręcz przeciwnie – wyżej sytuowanych. Cham bowiem nie chce uznać, że do pewnych miejsc go nie zapraszają.

Rozumiem, że Róża Thun pod tak wieloma względami góruje nad Ryszardem Czarneckim, iż stało się to jego obsesją. Jej prawdomówność, jej stałość w poglądach, jej obycie „w świecie” stają naprzeciw załganego manipulowania opiniami, naprzeciw śliskości politycznej i wreszcie naprzeciw zwykłego prostactwa adwersarza.

Ryszard Czarnecki nie tylko nie ma (wnoszę) wstępu do domu Róży Thun. Z zachowaniem wszelkich proporcji, nie ma także wstępu do mojego wiejskiego domu.