Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 24 września. Imieniny: Dory, Gerarda, Maryny
przewiń w dół
Data Publikacji: 
26/06/2017 - 22:05

Bez tytułu


(szczere wynurzenie)

Kochani,

dawno nie pisałem. Pewnie jesteście zawaleni opisami filmów, takie czasy.  Ale ja o czym innym.

Mam problem. Niejeden, kilka. Ciągle mnie ktoś przekonuje, że poeta AS jest geniuszem pióra, że polityk JK jest geniuszem intrygi, że geniuszem sceny jest XYZ. A mnie żaden z nich nie rusza. Starzeję się? Nie czuję smaku potraw? Możliwe.

Co do przystawek, mogą być świeże ostrygi pod chłodne wino musujące, które przypomina szampan, ale jest trochę tańsze. Ale poeta AS, który ma klakierów na kilku uniwersytetach, a studentki masturbują się pod jego drzwiami, nie bawi mnie nawet po ostrygach.

Jak nie ostrygi, to może carpaccio z surowej ryby (jasne, że z surowej, po co ja to piszę?) – tak, chętnie przyjmę. A po polityku JK mam lekkie torsje. Jako człowiek światowy, zapijam dwiema lornetami zimnej wódy i jakoś przechodzi. Idę potem na marsz KOD, lekko wstawiony.

W wersji wiedeńskiej sery-owoce idą po tortach, tak uczyła mnie pani Monatowa (z jej książką moja Mama uciekła ze Lwowa). A po artyście XYZ idzie przez mój ogród nuda. Siada w pierwszym rzędzie i ziewa.

No to już was nie nudzę sobą, bo też nie jestem geniuszem.


Komentarze Facebook