Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 19 lipca. Imieniny: Alfreny, Rufina, Wincentego
przewiń w dół
13/01/2018 - 09:40

Szarek o filmach (118): Ja wysiadam, czyli „Pasażer” Jaume'a Collet-Serry [ZWIASTUN]

Recenzujemy dla Was film tygodnia – „Pasażera” Jaume'a Collet-Serry. Byliśmy. Widzieliśmy. Ujdzie.

Pasażer (2018), reż. Jaume Collet-Serra
USA 105', thriller

Recenzja: Świat jest pełen kolorów, ale trzeba się mocno napocić, aby dostrzec je wśród całej gamy odcieni szarości. Głównemu bohaterowi nowego filmu Jaume'a Collet-Serry – Michaelowi MacCauley'owi (Liam Neeson), nie bez sporego udziału osób trzecich, przyjdzie się w dość krótkim czasie o tym przekonać. Zresztą widzowi również. W sumie nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Przynajmniej na płaszczyźnie fabularnej. Ale po kolei...

Pasażer (The Commuter, 2017) to już czwarta – po Tożsamości (Unknown, 2011), Non-Stop (2014) i Nocnym pościgu (Run All Night, 2015) – produkcja Collet-Serry z Liamem Neesonem w roli głównej. Zastanawia fakt, że aktor, który na uznanie krytyków zasłużył sobie fantastycznymi rolami w takich gigantach jak: Misja (The Mission, 1986) Rolanda Joffé, Lista Schindlera (Schindler's List, 1993) Stevena Spielberga, Kinsey (2004) Billa Condona czy ostatnio Milczenie (Silence, 2016) Martina Scorsese, a który już niejednokrotnie zapowiadał koniec mocno przeciągniętej, bo trwającej przeszło dekadę, „przygody” z akcyjniakami, powraca z nowym... akcyjniakiem! Ponoć starym kumplom się nie odmawia, ale w tym konkretnym przypadku powinno się grzecznie odmówić na zasadzie: „Goń się!”.   

Główny bohater Pasażera, Michael MacCauley – kiedyś wyróżniający się policjant, obecnie agent ubezpieczeniowy od dziesięciu lat harujący jak wół, by zapewnić swojej rodzinie wszystko co najlepsze – w czasie jednej ze swoich codziennych podróży koleją podmiejską poznaje tajemniczą kobietę (Vera Farmiga). Nieznajoma inicjuje z nowo poznanym mężczyzną niezwykle kuszącą, ale i ambiwalentną moralnie grę, której wynik z każdą kolejną minutą staje się coraz to mniej przewidywalny. A reguły? Zanim pociąg dotrze do celu, zadaniem mężczyzny będzie wskazanie osoby, której tego dnia nie powinno w nim być. W przeciwnym razie ucierpią zarówno on sam, jego żona, syn, jak i pozostali pasażerowie.

Kino spod znaku Liama Neesona zdążyło nas już przyzwyczaić do tego, że wykreowany na potrzeby świata przedstawionego bohater, jak-nie-były-komandos-to-policjant, postawiony w sytuacji bez wyjścia, musi to wyjście znaleźć i, rzecz jasna – sprawę do końca doprowadzić. Tak jest i tym razem. Zatem Pasażer jest kolejnym filmem z gatunku neeson, w którym założenia twórcy mają się dobrze i są całkowicie zbieżne z oczekiwaniami odbiorców, z ciekawie zainicjowaną fabułą, która niestety nie wytrzymuje próby metrażu i w bardzo szybkim tempie ustępuje pod nieustannym naporem Neesona i jego klona w wydaniu „mocap”. Jego MacCauley, podobnie jak Bryan Mills, Martin Harris, Matt Scudder, Bill Marks czy Jimmy Conlon to postać solidnie zagrana, ale jak zwykle bez fajerwerków, podana na chłodno, czyli u Neesona bez zmian, a przełamania brak. Fandom będzie wniebowzięty...

Jednak filmu Jaume'a Collet-Serry nie zabija bijąca od Neesona nuda i odtwórczość; fakt, że reżyser po raz kolejny sięga po aktora, który od przeszło dekady gra jedną i tą samą postać, ale fakt, że scenariusz Pasażera to pulpa w najgorszym tego słowa znaczeniu, z kanciastymi, wartymi obśmiania i najgorszego hejtu dialogami odzierającymi fabułę z najważniejszej składowej każdego szanującego się thrillera, sensacyjniaka czy kryminału, a mianowicie – cienia wątpliwości. Collet-Serra, który zamiast powoli rozsmakowywać się w ciekawie zaznaczonym na wstępie koncepcie, nadając mu odpowiedni rytm, suspens, idąc dalej – pazur, aż do finału, w którym puszczają wszelkie hamulce, postanowił zdzielić nim widza prosto w łeb. Efekt natychmiastowy, ale krótkotrwały. Do tego nadmiar efekciarskiego CGI, którego jakość bardziej od pochwał, godna jest politowania i mamy to: film byle jaki, z byle jakim scenariuszem i byle jakimi postaciami, albo po prostu – kolejny współczesny akcyjniak z Nessonem w roli głównej. Jak zwał, tak zwał...

Panie Neeson, już najwyższy czas opuścić ten las. Już czas?

Ocena: 4/10 (ujdzie)

***

Seanse w kinie SOKÓŁ / Nowy Sącz

12 stycznia – 15 stycznia g. 18:10; 16 stycznia g. 12:00; 17 stycznia – 18 stycznia g. 18:10; 19 stycznia – 22 stycznia g. 21.30; 23 stycznia g. 21:40; 24 stycznia – 25 stycznia g. 21:30 

Szczegółowe informacje na temat pozostałych premier tygodnia, jak również aktualnego repertuaru znajdziecie na stronach internetowych sądeckich kin: kino-sokol.pl, helios.pl, kino.ckkrynica.pl i ldk.limanowa.pl. Natomiast więcej filmów bezwzględnie na synekdochanowysacz.blogspot.com, facebook.com/StowarzyszenieDlaMiasta i sadeczanin.info.

A na koniec, w „gif-owym” skrócie, zestawienie wszystkich nowości wchodzących do repertuaru sądeckich kin.    

Bartosz Szarek
Fot.: kadr z filmu

**

Bartosz Szarek, rocznik 1986. Z wykształcenia filolog, tłumacz, absolwent Wyższej Szkoły Lingwistycznej w Częstochowie na kierunku filologia angielska, specjalność lingwistyka stosowana. Z zawodu nauczyciel języka angielskiego w Prywatnym Technikum Zawodowym w Nowym Sączu. Po godzinach publicysta, recenzent i krytyk filmowy, korespondent festiwalowy, redaktor bloga „Synekdocha, Nowy Sącz”, współredaktor facebookowego fanpage'a Stowarzyszenia „Dla Miasta” i bloger portalu Sadeczanin.info (cykl „Szarek o filmach”). Publikuje w społecznościach blogowych „Stacja Kino” i „Filmy godne polecenia”, serwisie Film.org.pl, agregatorach recenzji filmowych Mediakrytyk i FilmKrytyk, oraz za granicą: brytyjskie MQM (Movie Quotes and More) i IMDb (Internet Movie Database). Do niedawna autor coczwartkowego cyklu wideo zapowiadającego premiery kinowe tygodnia „Jutro idziemy do kina” (2016-2017). Wspólnie z prezesem Stowarzyszenia „Dla Miasta” Tomaszem Michałowskim wspierają młodych, utalentowanych artystów, których twórczość, poprzez format mediów społecznościowych, prezentowana jest szerszej publiczności.