Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 12 listopada. Imieniny: Konrada, Renaty, Witolda
28/07/2015 - 10:02

Komentarz Szewczyka: Biskupi nie mogli milczeć

Na koniec swych ośmioletnich rządów Platforma Obywatelska zafundowała Polakom serię ideologicznych, skrajnie lewackich ustaw, przewracających znany nam świat do góry nogami, a mających w rozumie jej strategów uratować partię przed spektakularną porażką w jesiennych wyborach parlamentarnych. Łamano przy tym brutalnie kręgosłupy opornych posłów i senatorów. Skręt w lewo jest tak ostry, że zamurowało nawet Palikota, któremu Platforma wytrąciła oręż z ręki.
Biskupi zareagowali bardzo mocno. Po raz pierwszy wyraźnie zabrzmiało, że poseł - katolik głosujący za takimi ustawami i prezydent mieniący się katolikiem, podpisujący taką ustawę, ipso facto (z mocy samego faktu) wyłącza się ze wspólnoty wiernych, sam siebie ekskomunikuje i że ustawy sprzeczne z przykazaniami Bożymi katolików nie obowiązują.

Biskupi nie mogli milczeć, bo inaczej zaprzeczyliby swemu posłannictwu. Ustawa o in vitro (płód ludzki to „zbiór komórek”), ustawa o tzw. uzgodnieniu płci (urzędowa zmiana płci na żądanie, bez względu na biologię), a wcześniej tzw. konwencja antyprzemocowa (wprowadza genderową płeć kulturową) godzą w samo serce nauki moralnej Kościoła katolickiego, nakazującej chronić życie od poczęcia do naturalnej śmieci oraz bronić świętości rodziny i małżeństwa, rozumianego jako związek mężczyzny i kobiety.

Niedawno episkopat belgijski wyraził żal i skruchę, że w krytycznym momencie, gdy przed laty na Zachodzie dokonywała się rewolucja kulturowa, skulił uszy po sobie i nie protestował przeciwko lewackiemu prawodawstwu z obawy, że utraci wiernych. Po latach, gdy kościoły w Belgii opustoszały, uznano taką postawę za ciężki błąd, gdyż Kościół, który nie jest świadkiem Chrystusa i znakiem sprzeciwu, nikomu do niczego nie jest potrzebny.

W tej chwili w Polsce nie ma już lansowanego przez laickie media podziału na tzw. Kościół łagiewnicki i Kościół toruński i to jest plus tej sytuacji. Biskupi przemawiają jednym głosem, zamilkli hierarchowie, lubiący dotąd brylować w telewizji, wszyscy dostrzegli zagrożenie płynące z cywilizacji śmierci. Taką postawą biskupi być może zrażą do siebie letnich katolików, sprowadzających religię do obrzędów i ceremonii, za to szerokie katolickie masy, poważnie traktujące swoja wiarę nie poczują się zdradzone i będą wiernie trwać przy swoich pasterzach.

W tej perspektywie wygrana w wyborach prezydenckich Andrzeja Dudy, manifestującego swoje przywiązanie do tradycji i wiary ojców jawi się jak prawdziwy cud. A wszystko dzieje się w dziesiątym roku po śmierci św. Jana Pawła II…

Henryk Szewczyk
Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.



Dziękujemy za przesłanie błędu