Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 15 sierpnia. Imieniny: Marii, napoleona, Stelii
31/07/2015 - 13:55

Historia: AK na Sądecczyźnie. Od Wilka do Tatara (5)

Po obławie na Przełęczy Przysłop 21 II 1944 r. oddział „Wilk” poniósł ciężkie straty. Stracono pięciu ludzi, siedmiu odniosło rany. Ponadto utracono broń i wyposażenie zdobyte podczas udanego ataku na posterunek policji w Ochotnicy. Na skutek tej klęski oddział przeprowadził kolejną dużą akcję dopiero latem 1944 r.
Inspektorat AK Nowy Sącz wszczął postępowanie dyscyplinarne wobec „Zawiszy”. Dowodzącemu oddziałem zarzucano niezgodne z regulaminem niewystawienie warty oraz ucieczkę podczas walki z zagrożonego budynku i pozostawienie w nim podkomendnych. Jednak por. Krystynowi Więckowskiemu pozwolono nadal dowodzić oddziałem. Mimo niepowodzeń „Zawisza” miał opinię dowódcy zawziętego w walce z Niemcami i cieszył się zaufaniem Inspektora Nowosądeckiego Stanisława Mireckiego.

Dwie obławy na oddział „Wilk” w ciągu trzech miesięcy i poniesione straty spowodowały częste zmiany miejsc pobytu. Długie przemarsze ze sprzętem i bronią wyczerpywały partyzantów.
Obok ataków na siły okupanta zadaniem OP „Wilk” była też ochrona zrzutowisk. W marcu 1944 r. oddział osłaniał zrzutowisko na Ćwilinie w Beskidzie Wyspowym. Partyzanci musieli zachować szczególną ostrożność, gdyż w Dobrej kwaterowały niemieckie oddziały. Członkowie „Wilka” , placówek AK Obwodu Limanowskiego oraz egzekutywy oczekiwali w nocy na przylot alianckich samolotów, jednak niedługo przed ich przylotem na Ćwilinem pojawiła się gęsta mgła, która uniemożliwiła zrzut ładunku. Wiosną było jeszcze kilka nieudanych zrzutów.

Do udanego zrzutu doszło nocą z 9 na 10 lipca 1944 r. na wzgórzu Dzielec (ok. 3 km na wschód od Mogielicy). Wśród broni zrzucanej z samolotów były pistolety maszynowe Sten, RKM-y Bren oraz granatniki przeciwpancerne PIAT. Ponadto partyzanci otrzymali granaty, plastik wybuchowy, zapalniki, radiostację oraz leki. Sprzęt został podzielony na cały Inspektorat AK Nowy Sącz, część broni i wyposażenia otrzymał też OP „Wilk”.

Oddział się rozrastał przez włączanie do niego mniejszych grup partyzanckich, a nawet jeńców sowieckich zbiegłych z niemieckiej niewoli. Dzięki temu w lipcu OP „Wilk” rozrósł się do trzech plutonów liczących w sumie około 40 ludzi.

Wiosną 1944 r. do „Wilka” dołączył Jan Wąchała „Łazik” wraz z grupą ludzi z oddziału egzekucyjnego. Wąchała mieszkał przed wojna w Krakowie, jednak miał rodzinę w Szczawie. Po przybyciu na Limanowszczyznę trudnił się handlem okrężnym, równocześnie gromadził wokół siebie ludzi chętnych do walki z okupantem. W szeregi AK wstąpił w maju 1943 r. i początkowo był członkiem drużyny partyzanckiej do zadań walki bieżącej podległej Obwodowi AK Limanowa. Grupa zajmowała się likwidowaniem i dyscyplinowaniem funkcjonariuszy aparatu okupacyjnego oraz osób współpracujących z Niemcami. Nowi członkowie utworzyli w ramach „Wilka” pluton specjalny, który nadal zajmował się egzekucjami. Sam „Łazik” był odważny, ale zarazem porywczy i bezwzględny, miał zniszczoną psychikę na skutek wykonywania egzekucji. „Łazik” został z czasem przeniesiony do drużyny aprowizacyjnej oddziału.

Dużym wzmocnieniem dla „Wilka” był cichociemny, ppor. Feliks Perekładowski ps. „Przyjaciel”, który został zrzucony w nocy z 30 na 31 maja 1944 w pobliżu Łańcuta. Jeszcze wiosną dołączył do oddziału „Wilk” i został zastępcą dowódcy. „Przyjaciel” był doskonale przeszkolony w dywersji, jego wiedza i zdolności przywódcze wkrótce zostały z powodzeniem wykorzystane.
Oddział „Wilk” zwiększył aktywność wraz z nadejściem lata. Zbliżały się sowieckie wojska, co miało wpływ na nowe zadania dla oddziału.

W drugiej połowie lipca 1944 r. OP „Wilk” operował m.in. w Beskidzie Sądeckim, gdzie współdziałał z oddziałem „Świerk”, złożonym z członków placówki AK Nowy Sącz. 16 VII 1944 r. oddziały „Wilk” i „Świerk” wyruszyły z Ostrej w paśmie Jaworzyny Krynickiej i przez Życzanów, Przechybę oraz Ochotnicę dotarły na Magorzycę koło Szczawy. Oddział „Świerk” został wcielony do „Wilka”, jako trzeci plutonu pod dowództwem ppor. Gustawa Góreckiego. Członkowie trzeciego , „sądeckiego” plutonu czuli się pokrzywdzeni zadaniami jakie musieli wykonywać w oddziale „Wilk”. Tak ich położenie opisuje Julian Zubek „Tatar:

„Stali się oni elementem niepożądanym, zagrażającym sławie por. „Zawiszy”, którą nie chciał się z nikim dzielić. Dlatego też pluton ten, mający w swych szeregach dzielnych ludzi: „Ksawerego”, „Wydrę”, „Żara”, „Kozaka” czy „Wilka”, został zepchnięty do roli taborytów i taszczył w pocie czoła cały sprzęt kuchenny, zapasową broń i amunicję.”(Julian Zubek, 1988, s.45).

22 lipca 1944 r. oddział „Wilk” wraz z nowym plutonem wziął udział w ataku na tartak w Kamienicy, ochraniany przez ok. 50-osobową straż. Akcja została zaplanowana przez ppor. Feliksa Perekładowskiego i zakończyła się sukcesem. Zdobyto 5 ręcznych karabinów maszynowych, 40 karabinów powtarzalnych, pistolety, granaty, amunicję, płachty namiotowe, buty i mundury. W ręce partyzantów wpadła też ciężarówka ,którą przetransportowano zdobyczny sprzęt do Szczawy.
26 lipca oddział wyruszył zdobyczną ciężarówką do Jazowska, gdzie dokonano ataku na fabrykę mebli. Podczas akcji uwolniono 20 jeńców radzieckich. Z Jazowska oddział wyruszył przez Obidzę na Przechybę.

28 lipca oddział przekroczył Dunajec w Kłodnem i ruszył do Grywałdu, gdzie dokonano zasadzki na samochód osobowy. Po akcji partyzanci wyszli na Lubań. Następnie dokonano zasadzki na drodze w Tylmanowej, zabito przy tym niemieckiego kierowcę ciężarówki i zdobyto pistolet.

30 lipca oddział „Wilk” przeprawił się przez Dunajec i dzień później powrócił na Skałkę. Partyzanci byli skrajnie wyczerpani ciągłymi przemarszami i brakiem jedzenia. Potem oddział przez kilka dni kwaterował na Przechybie. Tam oraz w gajówce na wzgórzu Kanarkówka nad Rytrem dowódca „Wilka” przeprowadził rozmowy z Julianem Zubkiem ps. „Tatar”, który tworzył właśnie oddział partyzancki mający działać na terenie Sądecczyzny. „Tatar” otrzymał pozwolenie Inspektoratu na przejęcie z „Wilka” części partyzantów dla swojego, nowo tworzonego oddziału. Po negocjacjach odeszło 6. ludzi z III Plutonu oraz 4. ludzi z pozostałych plutonów. Nie wszyscy sądeczanie przeszli do oddziału „Tatara”, głównie dlatego że „Zawisza” nie zgodził się, aby każdy odszedł z „Wilka” wraz z bronią.
W związku ze zbliżaniem się wojsk sowieckich 24 lipca 1944 r. Komenda Okręgu AK Kraków wydała rozkaz pogotowia do akcji „Burza”.
Cdn.

Andrzej Bieda

Zdjęcie: partyzanci AK w Gorcach, rekonstrukcja GRH Żandarmeria[[email protected]], fot. Kamil Olesiński


Bibliografia:

Dawid Golik, Rozwiązanie AK na Sądecczyźnie i działalność oddziału Samoobrony AK [w:] Dawid Golik (red), Masz synów w lasach, Polsko..., Nowy Sącz 2014,
Grzegorz Mazur, Wojciech Rojek, Marian Zagórniak; Wojna i okupacja na Podkarpaciu i Podhalu: Na obszarze inspektoratu ZWZ-AK Nowy Sącz: 1939-1945, Kraków 1998
Julian Krzewicki, Wspomnienia [w:] Anna Dąbrowa-Kostka(red), Zeszyt Historyczny: Fundacja Studium Okręgu AK Kraków, wrzesień 1998

Julian Zubek „Tatar”, Ze wspomnień kuriera, Kraków 1988

Maciej Korkuć, Józef Kuraś "Ogień". Podhalańska wojna 1939 - 1945, Kraków 2012

Tadeusz L. Czech „Wicek”, Tym groźniejszy ze zdecydowany zginąć, Stary Sącz 1989

**
Autor pochodzi ze Starej  Wsi  k. Limanowej, jest absolwentem politologii UJ (2010). Interesuje się historią Armii Krajowej w naszym regionie, angażuje się w rekonstrukcje historyczne AK.

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.
www.sadeczanin.info




Dziękujemy za przesłanie błędu